Pamiętam walkę z monopolem TP, a dziś przeczytałem, że lekarstwem na lokalną dominację kablówek może być narodowy operator. W grę wchodzi poluzowanie reżimu regulacyjnego na danym terenie, aby zwiększyć konkurencyjność dostępu do Internetu. Nie, nie żartuję. To wywiad z prezesem UKE, gdzie jest o tym mowa. Ktoś zapyta w czym kłopot? Przecież wystarczy, że TP wybuduje w danym miejscu nowoczesną sieć światłowodową i zaoferuje usługi porównywalne z kablówką (TV + net). Prawda, ale pies jest pogrzebany w tym, że TP to firma regulowana, która ma obowiązek udostępniać własną sieć konkurencji i oferować hurtowy dostęp do netu na ściśle określonych zasadach (BSA). Takich ograniczeń nie mają kablówki, które czasami niemal zmonopolizowały osiedle, czy nawet dzielnicę. Wpuszczenie na taki rynek silnego gracza na równych z nimi zasadach, może zaowocować większą konkurencją, a to spadkiem cen i zwiększeniem jakości usług. Jak dla mnie temat jest warty pochylenia się i znalezienia pomysłu, który będzie zgodny z prawem i zdrowym rozsądkiem. Skoro można było demonopolizować TP w skali kraju, to dlaczego teraz nie rozbijać neomonopoli operatorów kablowych.
Wojciech Jabczyński w Grupa TP z bliska | 32
Dziś podpisaliśmy porozumienie z UKE. To bezspornie przełomowe wydarzenie, które zapoczątkuje nowy okres w rozwoju Polski. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Obydwie strony mogą otwierać szampany, bo zrobiły ogromny krok dla rozwoju rynku telekomunikacyjnego. Dzięki determinacji, udało się osiągnąć kompromis zapewniający z jednej strony ochronę konkurencyjności rynku, a z drugiej jego rozwój poprzez inwestycje. Mówiąc konkretami porozumienie daje niezmienność stawek hurtowych do 2012 roku. W zamian TP zainwestuje w budowę lub zmodernizowanie 1,2 mln linii do szybkiego Internetu. Dzięki temu w wielu miejscach, gdzie nie było dostępu do netu, wkrótce się on pojawi. Dotyczy to zarówno miast, jak i mniejszych miejscowości. Ponadto ustaliliśmy z regulatorem, że dla oferty BSA zmieni się metoda wyliczania stawek hurtowych o czym wielokrotnie pisałem na blogu. Nie dojdzie do podziału TP, bo zapewniliśmy równe traktowanie konkurencji i naszej części detalicznej. Nad realizacją wszystkich zobowiązań będzie czuwać regulator wyposażony w miecz Damoklesa. Chociaż jestem pewny, że nie będzie żadnego powodu, aby spadł on nam na głowę. Jedyną niezadowoloną z porozumienia grupą będą prawnicy. Więcej szczegółów znajdziecie na http://biuroprasowe.tp.pl/pl/pr/151919/tp-i-uke-podpisaly-porozumienie?changeLocale=PL Pełna treść porozumienia dostępna www.uke.gov.pl
Wojciech Jabczyński w Grupa TP z bliska | 37
Dopłaty - do trzech razy sztuka
Dziś wysłaliśmy do UKE wniosek o dopłatę za świadczenie usługi powszechnej w 2008 r. Chodzi o rekompensatę za to, że TP ma obowiązek dostarczać podstawowe usługi telekomunikacyjne wszystkim, którzy tego chcą. Nawet, jeśli to się nie opłaca z biznesowego punktu widzenia. W tym roku wnioskujemy o 208 mln zł, na które składają się solidarnie wszystkie firmy na rynku. Dzieje się tak, ponieważ korzystają one z możliwości dotarcia do nierentownych abonentów TP i mają z tego tytułu przychód. To już trzeci nasz wniosek. Dwa poprzednie za lata 2006 i 2007 regulator wciąż analizuje. Chodzi o niebagatelne kwoty, bo odpowiednio 140 mln zł i 219 mln zł. Dodam jeszcze, że postępowanie dotyczące dopłaty za rok 2006 czeka na rozstrzygnięte przez NSA, gdyż UKE wniosło skargę kasacyjną po niekorzystnym dla siebie wyroku WSA. Mamy nadzieję na szybki i pozytywny werdykt w tej sprawie. Niektóre firmy, jak Plus, czy Era mają już przygotowane rezerwy na tą dopłatę. Natomiast wniosku z 2007 roku regulator jeszcze nie rozpoczął rozpatrywać.
Wojciech Jabczyński w Grupa TP z bliska | 25
Wojciech Jabczyński w telekomunikacja | 5
Wojciech Jabczyński w telekomunikacja | 0
Pakiet równoważności zamiast podziału TP
Po co wydawać ponad 700 milionów zł na podział TP, jak można osiągnąć takie same efekty taniej i szybciej? Do tego bez żadnych kłopotów prawnych. "Pakiet równoważności", który proponuje TP to alternatywa dla forsowanego przez regulatora podziału "na siłę". Pozwoli nie tylko zaoszczędzić duże pieniędze, które można przeznaczyć np. na inwestycje, ale ma dać pełną gwarancję równego traktowania wszystkich operatorów. Wprowadzenie wielu rozwiązań z pakietu potrwa kilka miesięcy, a całości w maksymalnie 2 lata. Tymczasem podział to minimum 4-5 lat od chwili podjęcia decyzji. Zarobią na tym prawnicy i wszyscy inni "dostarczyciele" argumentów obydwu stronom. A jakie korzyści będzie miał przysłowiowy Kowalski? Pewnie żadnych, bo inwestycje w nowoczesne sieci od podziału nie ruszą, nie przybędzie linii telefonicznych, a klienci spoza dużych miast będą musieli zadowolić się jednomegowym erzacem dostępu do Internetu zamiast 50, czy 100 Mbit/s.
Wojciech Jabczyński w telekomunikacja | 1
