blog sportowy

o sporcie, sponsoringu i marketingu sportowym

sport , wpisów: 41

Wczoraj było o wielki piłce, a dziś o malutkiej. Jak małej -  będą wiedzieli tylko ci, którzy oglądali film "Kochanie zmniejszyłem dzieciaki" lub przynajmniej pamiętają "Podróże Guliwera". Bo ta piłka, o której napiszę razem ze wszystkimi stadionami, "spektakularnymi" transferami, "tłumami" fanów póki co mieści się gdzieś głęboko w jednej malutkiej kępce trawy stadionu Old Trafford czy Camp Nou.

W krainie tego futbolowego europejskiego "minigolfa" wszystko było wiadomo przed rundą wiosenną. Wiadomo było, że liczą się trzy zespoły w walce na mini-stadionach, o mini-mistrzostwo i mini europejski prestiż oraz minimalny udział w europejskich pucharach, gwarantujących przynajmniej dwa mecze w rundzie wstępnej. Ale w krainie mini w srogą zimę w niektórych umysłach powstał bunt, który w końcu zaowocował myślą "Może jesteśmy mini, ale potrafimy wszystko maxi spieprzyć". A więc do dzieła!

Nasi rodzimi "Campeones" i główni pretendenci do tytułu przegrywają wszystko w koszmarnym stylu. "Faraon Białej Gwiazdy", znany z porywczości i maxi niezrealizowanych piłkarskich ambicji Bogusław Cupiał na razie milczy. Ale jeśli dziś w Białymstoku drużyna Michała Probierza zdobędzie komplet punktów wulkan może wybuchnąć, a Skorża może stać się bohaterem programu "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie". Tyle z dawnej stolicy Polaków, a co w obecnej?

A tu jeszcze weselej. Jak na warunki europejskie - amatorska kapela z Wodzisławia, ośmiesza na Łazienkowskiej wicemistrza kraju. Jedynie co można dać na usprawiedliwienie Legii, to fakt, że grała u siebie. Tak, tak , nie pomyliłem się - u siebie!  Ja wiem, że wszędzie na świecie, u siebie znaczy lepiej, bo: ściany pomagają, kibice dopingują, etc. Tak jest wszędzie, ale nie na ulicy Łazienkowskiej w Warszawie. Tu "doping" wygląda tak : "p..., k...., p... j...., k....", a jedyny śpiew "bez kropeczek" to chóralny "Legia to my", po którym piłkarze stają zdezorientowani z pytaniem, jak "Legia to wy, to kto jesteśmy my" i wtedy tak Odra łup piłkę do siatki i znów trzy punkty do tyłu.

Skoro nikt nie chce zdobyć mistrza (no przepraszam może na razie Lech Poznań), wybierzmy może raz go odgórnie. Ja proponuję wspomnianą już Odrę Wodzisław, bo ona dokonała w zimie najliczniejszych transferów. A, że umie robić niespodzianki widzieliśmy już na stadionie Legii. Być może zrobi też niespodziankę w pucharach jak wylosuje np. Real Madryt, który tez dużo wydał, ale złośliwi mówią, że jest w dołku. To by była przygoda, jakby bohaterem na Santiago Bernabeu został Arkadiusz Onyszko, a jedyną bramkę strzelił Piotr Piechniak.

A na koniec niespodzianka nie tylko dla kibiców naszej ligi, ale również dla tych, którzy na piłce nie znają się wcale, ale lubią dreszczyk emocji. Na Facebooku uruchomiona została aplikacja Orange Sport Typer, która umożliwia typowanie, oraz sprawdzanie wyników meczu. Typować można do 15 minut przed rozpoczęciem danego meczu, a adres to: http://apps.facebook.com/orangesporttyper/ A ja dodam od siebie: szanse wszyscy mają równe, bo dziś nie da się niczego przewidzieć.

 

komentarze (1)

Przez zimę zdążyłem się stęsknić za krajową piłką nożną bo i przerwa ligowa jak na europejskie standardy była wyjątkowo długa. Choć czuję tęsknotę to jakoś nie czuję jednak specjalnych emocji. Z jednej strony wiem, że o majstra powalczy wielka trójka: Lech, Legia, Wisła. Z drugiej jednak strony przez zimę nie zobaczyłem specjalnych przygotowań/spektakularnych transferów w żadnym z tych klubów. Tak jakby każdy myślał, że te armaty, które ma dotychczas wystarczą na drugiego, albo i tak wszyscy myślą, że tradycyjnie wygra Wisła. Oczywiście tu mogą krzyknąć kibice Lecha, że u nich nową postacią jest Siergiej Kriwiec z BATE Borysów, który zanim choć raz dotknął piłki na krajowych boiskach już przez niektórych został uznany za gwiazdę. Nie mówię, że gwiazdą nie będzie, ale pożyjemy zobaczymy. Ciekawostką będzie natomiast Chińczyk Donga Fangzhuo. 25-letni napastnik, podobnie jak niedawno jeszcze Smolarek, przez kilka miesięcy nie miał klubu, ale u nas jest reklamowany jako członek kadry Manchesteru United. "Kibice zapamiętają go jako jednego z najgorszych piłkarzy w historii klubu" - pisał o jego dokonaniach na Old Trafford dziennik "The Guardian". Ale Legia ma szczęście do egzotycznych napastników, więc może i tym razem poniesie się  z Żylety śpiew "Dong dong Dooong".

Choćby jednak chińczyk strzelał w każdym meczu po pięć goli to jednak na ten doping z Żylety musi długo poczekać, bo póki co Żylety na stadionie nie ma. Podobnie jak nie ma wielu trybun w Krakowie, Lubinie, Poznaniu czy Gdyni. A to oznacza, że kontynuujemy sezon rozgrywany pod hasłem "Piłka nożna bez kibiców", albo przy niewielkiej asyście kibiców np. na trzytysięczniku do rugby w Gdyni, pięciotysięczniku w Warszawie czy sześciotysięczniku w Krakowie. I gdy na to patrzę to wiem dlaczego nie było transferów i wiem dlaczego ten sezon po prostu trzeba zaliczyć, odhaczyć i mieć z głowy.

Bez pieniędzy, bez kibiców na stadionie, podobnie jak wielu, myślę już o tym co zacznie się jesienią, o tym, że liga przynajmniej pod kątem stadionów zacznie przypominać to co dzieje się w innych krajach. A póki co spokojnie idą przed telewizorek, sięgam do lodówki, włączam Orange Sport, a na stadion wybieram za pół roku.

komentarze (2)

Pożegnanie z Afryką

Jarosław Kończak w sport|skomentuj (9)

Za film Sydney Pollacka o tym tytule jego producent dostał w 1985 roku Oscara za najlepszy film. Za piłkarskie „Pożegnanie z Afryką” Leo Beenhakker w 2009 roku otrzymał dymisję. Obie sytuacje pewnie wszystko dzieli, ale jednak też łączy coś, co miejmy nadzieje przejdzie do historii. Tym czymś jest film, który po sobie zostawili.
Ten, o którym chce opowiedzieć, to film o eliminacjach polskiej reprezentacji piłkarskiej do MŚ 2010. To zdanie to jednak tylko część prawy. Tak naprawdę to film o ludziach, którzy tę reprezentację tworzyli, o ich radościach, dramatach, chwilach zwątpienia, wkurzeniu, a właściwe wkur…niu, bo to jest język emocji piłkarskich gdzie stawka jest naprawdę duża. 
Pamiętam pewną rozmowę na temat koncepcji filmu, w której uczestniczyła wraz ze mną Marta Alf, ówczesny rzecznik Reprezentacji i sam Leo, w której padło sakramentalne „Let’s do it”. Zdanie wypowiedziane na niecałe trzy tygodnie przed pierwszym meczem eliminacyjnym. Zdanie wypowiedziane z humorem, z wiarą, że pokażemy film pt . „Droga do Afryki”. Wtedy tylko gdzieś jak mroczne widmo, czaiła się obawa, że może to być dla nas „Pożegnanie z Afryką”, a dla Leo „Pożegnanie z Polską.” 
To jednak już historia. Dziś w kinie Sadyba Best Mall jest prapremierowy pokaz filmu dla zaproszonych gości. Dziś też Zapraszam do obejrzenia trailera filmu i ciekaw jestem Waszych opinii.
P.S. Premiera telewizyjna na antenie Orange Sport już 21 grudnia o godzinie 20.00 (wówczas zostanie wyemitowany pierwszy odcinek mini-serialu będącego rozszerzeniem wersji kinowej)..

komentarze (9)

W Orange Sport Info serwisy informacyjne są co pół godziny. A każdy z nich przynajmniej dla prezentera wygląda niemal tak samo, czyli …. prezenter (lub prezenterka) siada w studiu, wita się i co mniej więcej minutę wygłasza kilka zdań, nazywanych  „białą” (może dlatego „białą”, że są to białe litery na czarnym tle promptera, z którego się czyta) i znów ogląda materiał filmowy, najczęściej  wielokrotnie ten sam podczas jednego dyżuru. A jak ktoś ogląda coś wiele razy to zaczyna dostrzegać różne elementy, których za pierwszym razem nie dojrzał.

I rzeczywistość nagle postrzegana jest inaczej.

Zanim jednak tą ponownie odkrytą ale już nową rzeczywistość ubierzemy w odpowiednie słowa materiał filmowy się kończy i czytamy następną „białą” i następną, a to co w nagłym olśnieniu chcieliśmy jeszcze chwilę temu przekazać widzom zanika w „mrokach niepamięci”, jak śpiewał pewien gentleman o bynajmniej niesportowej sylwetce. Może ktoś wie o kogo chodzi?

Aby wydobyć jednak z tych mroków głębsze refleksje, dla których nie ma miejsca w błyskawicznym przekazie telewizyjnym to co niedopowiedziane, zapomniane i przeoczone, przynajmniej  w pewnym zakresie pojawi się na tym blogu, na którego pierwsze wpisy już dziś serdecznie zapraszam.

(po godzinach prezenter Orange Sport i Orange Sport Info)

komentarze (1)
sport , wpisów: 41

Jarosław Kończak

Z wykształcenia jestem dziennikarzem, politologiem (tu nawet udało mi się obronić doktorat i książkę...







więcej

Najlepsi 2009 - bloger i dziennikarz obywatelski

12.03.2010

Wczoraj rozstrzygnięty...

Świat telewizji

11.03.2010

"Różyczka" - koprodukcja TP w kinach od 12 marca

10.03.2010

Miłość w czasach zarazy -...

Rusza kampania neo z tv

12.03.2010

Neo z pakietami tv to jeden...

Zetafon zamiast kredytu

11.03.2010

Kolejny blog telekomunikacyjny

09.03.2010

Wczoraj...

Jesteś studentem? Weź udział w konkursie Microsoft Imagine Cup 2010

09.03.2010
Zachęcam do udziału w...

Cóż to jest ten peering?

08.03.2010

W ostatnim czasie na forum...

TP vs ATM

04.03.2010

Serwery Treści są...

newsletter

kalendarium