blog sportowy

o sporcie, sponsoringu i marketingu sportowym

sport , wpisów: 100

Drogi Marku

Jako wierny kibic San Marino, przepraszam … Polski. Tak mi się tylko skojarzyło. Oczywiście oglądałem i nie ukrywam, że się wstydzę za wynik i za to gdzie jestesmy na piłkarskiej mapie Europy.

Przed meczem polscy dziennikarze pytali Hiszpanów, o polskich zawodników. I słyszeli zazwyczaj: eeeeee nie wiem, nie znam, nie słyszałem. A trenerem według hiszpańskich dziennikarzy był Zmuda ewentualnie Leo Beenhakker. Czyli było dokładnie tak jakby przed meczem dziennikarz z San Marino pytal naszych reprezentantów o to, który z reprezentantów księstwa jest najlepszy i czy potrafią wymienić graczy z tego mikropaństweka. Musimy pogodzić się z tym, że my dla Hiszpanii jesteśmy takim San Marino, tyle, że trochę większym bykiem, w którego pikadorzy co chwilę wbijają mu lance, a matador kończy sprawę.

Po wczorajszym meczu cieszy mnie natomiast opinia Zbigniewa Bońka, który przed meczem mówił m.in. „Miło patrzeć, jak nasi zawodnicy wychodzą na boisko i od początku meczu dążą do zwycięstwa. Grają ofensywnie, szybko i kombinacyjnie”. Aha nie dodałem, on mówił o białoczerwonych. A więc po meczu wyszło kabaretowo.

Rok temu krytykowana kadra przebywała w RPA i grała słabo, a później mieliśmy „jesień średniowiecza”, gdzie przeraliśmy wszystko w fatalnym stylu. Teraz sytuacja jest trochę inna. Bo nie mamy nic do przegrania na jesieni.

Smuda zapowiada, że do końca roku buduje kadrę i na wyniki musimy poczekać. Dlatego dobrze, że w sierpniu nie zagramy z Włochami, ale prawdopodobnie z Kamerunem. Bo sparing z mistrzami świata obecnie nie ma sensu, ani dla nas, ani dla nich.

Na razie na boisku są jaja jak berety, ale pocieszam się tym, że z jaj wychodzą później kurczaki, koguty, a czasem łabędzie. Być może i my trafimy w końcu złote jajo. Tego wszystkim sfrustrowanym kibicom, którzy na taką porażkę czekali 50 lat i Tobie Marku życzę.

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Pożegnanie z Afryką

Jarosław Kończak w sport|skomentuj (9)

Za film Sydney Pollacka o tym tytule jego producent dostał w 1985 roku Oscara za najlepszy film. Za piłkarskie „Pożegnanie z Afryką” Leo Beenhakker w 2009 roku otrzymał dymisję. Obie sytuacje pewnie wszystko dzieli, ale jednak też łączy coś, co miejmy nadzieje przejdzie do historii. Tym czymś jest film, który po sobie zostawili.
Ten, o którym chce opowiedzieć, to film o eliminacjach polskiej reprezentacji piłkarskiej do MŚ 2010. To zdanie to jednak tylko część prawy. Tak naprawdę to film o ludziach, którzy tę reprezentację tworzyli, o ich radościach, dramatach, chwilach zwątpienia, wkurzeniu, a właściwe wkur…niu, bo to jest język emocji piłkarskich gdzie stawka jest naprawdę duża. 
Pamiętam pewną rozmowę na temat koncepcji filmu, w której uczestniczyła wraz ze mną Marta Alf, ówczesny rzecznik Reprezentacji i sam Leo, w której padło sakramentalne „Let’s do it”. Zdanie wypowiedziane na niecałe trzy tygodnie przed pierwszym meczem eliminacyjnym. Zdanie wypowiedziane z humorem, z wiarą, że pokażemy film pt . „Droga do Afryki”. Wtedy tylko gdzieś jak mroczne widmo, czaiła się obawa, że może to być dla nas „Pożegnanie z Afryką”, a dla Leo „Pożegnanie z Polską.” 
To jednak już historia. Dziś w kinie Sadyba Best Mall jest prapremierowy pokaz filmu dla zaproszonych gości. Dziś też Zapraszam do obejrzenia trailera filmu i ciekaw jestem Waszych opinii.
P.S. Premiera telewizyjna na antenie Orange Sport już 21 grudnia o godzinie 20.00 (wówczas zostanie wyemitowany pierwszy odcinek mini-serialu będącego rozszerzeniem wersji kinowej)..

komentarze (9)

Trochę się zdziwiłem, i tu pytanie sam do siebie i innych czy słusznie. A zdziwiłem się tym że wybrany miesiąc temu na Euro 2012 trener Piłkarskiej Reprezentacji Polski - Franciszek Smuda, być może wcale nie poprowadzi Polaków na tej imprezie, a nawet nie koniecznie dotrwa do końca przedmistrzowskich przygotowań. Ale najbardziej zdziwiony był sam zainteresowany, który słysząc, że ma podpisać umowę, w której nie ma żadnej gwarancji pracy z reprezentacją podczas Euro odpowiedział „Nie podpisze! Niech podpisze ją turysta z Antarktydy albo kelner z hotelu”.Zdziwieniu i oburzeniu trenera się nie dziwię. Jeszcze chwilę temu był najszczęśliwszym selekcjonerem na ziemi, a teraz okazuje się, że radość może być przedwczesna i to co wypracuje w każdej chwili może być kontynuowane przez kogoś innego. Cała sprawa ma związek z kontraktem Leo Beenhakkerem, który miał tak podpisaną umowę, że trudno było go zwolnić bez wypłaty całego kontraktu. Stąd PZPN dmucha teraz na zimne i chce wprowadzić w umowę klauzulę wypowiedzenia bez konieczności wypłaty pełnego wynagrodzenia. Taka postawa obu stron pozwala przypuszczać, że negocjacje nie będą łatwe. Nie wyobrażam sobie jednak aby ich wynik był inny niż sfinalizowanie umowy. Pytanie, tylko czy jest kompromis, czy też ktoś będzie musiał się ugiąć, a wówczas kto to będzie.


komentarze (5)
sport , wpisów: 100

zespół

Jarosław Kończak

Z wykształcenia jestem dziennikarzem, politologiem (tu nawet udało mi się obronić doktorat i książkę...







Bartosz Nowakowski

Przygodę ze sportem, jak większość chłopaków, rozpocząłem kopiąc piłkę w czasie długich, letnich dni...

Marek Wajda

Jestem dziennikarzem – kiedyś mediów zewnętrznych, teraz wewnętrznych. Zajmuję się komunikacją i PR....

Jarek & Marek

Połączyła nas piłka i wspólna praca przy reprezentacji Polski. Później okazało się, że łączy nas...

więcej

Historia alternatywna

02.09.2010

Wczoraj minęła rocznica...

Zagrał Orange Warsaw Festival

01.09.2010

Zakończenie lata osłodził...

Dotknąć sztuki

30.08.2010

O tym, jak można pokazać...

iPhone 4, czyli showtime w Polsce

27.08.2010

Jeśli wszystko poszło...

Alfa Romeo za hasło

25.08.2010

Promocja Orange Freedom

22.08.2010

Od poniedziałku ruszamy z...

Tips & Tricks - iPhone

02.09.2010

W piątek 29 sierpnia do...

Jak poprawić odbiór sygnału sieci mobilnej?

27.08.2010

Użytkownicy mobilnych...

Naviguj z Orange!

24.08.2010

Dzięki Orange...

newsletter

captcha

kalendarium