blog Orange - TP

o ludziach, Orange, TP, telekomunikacji i …

nowe media , wpisów: 15
marketing , wpisów: 11
muzyka , wpisów: 1
sponsoring , wpisów: 9
internet , wpisów: 6
kultura , wpisów: 17
ludzie Orange-TP , wpisów: 26
podróże , wpisów: 1
telekomunikacja , wpisów: 16
odpowiedzialność , wpisów: 42
wydarzenia , wpisów: 35
nauka , wpisów: 1

Człowiek każdego dnia się czegoś uczy i dowiaduje o swoich znajomych. Lucynę Pastewską znam od kilku lat. Pracuje w biurze prasowym Grupy TP i zajmuje się kilkoma ciekawymi projektami (m.in. internetyzacja bibliotek, telefonia stacjonarna). Okazało się, że zanim tu trafiła skończyła m.in.: archeologię a dokładnie konserwację zabytków. Właśnie wyleciała Marsylii we Francji w poszukiwaniu pozostałości osadnictwa sięgających paleolitu. Szukać będą w jednym z ostatnich miejsc pobytu neandertalczyka w Europie.
Lucyna zapewnia, że na jej zainteresowania nie miały wpływu przygody Indiany Jonesa czy Lary Croft. „Obejrzałam je dopiero po studiach i nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Obiekty ich poszukiwań są często wydumane a filmowi archeolodzy żeby je zdobyć często niszczą wszystko na około! Do archeologii przyciągnęła mnie ciekawość i zamiłowanie do rozwiązywania łamigłówek.”

Jak wygląda w rzeczywistości praca archeologów? „To często monotonna i żmudna praca z pędzelkiem i szpachelką bez względu na pogodę - w upałach lub deszczach. Cierpliwych i ciekawych zawód ten jednak wynagradza ciekawymi odkryciami”.
Archeologia jest pasją Lucyny i zamierza pisać na ten temat doktorat. I uwaga, Lucyna jest również specjalistką od .... wamiprów i średniowiecza.

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Wczoraj nagrodzono najbardziej innowacyjnych pracowników Grupy TP. Co roku w naszej firmie organizowany jest konkurs Telekreator. Celem konkursu jest umożliwienie pracownikom wykazania się pomysłowością i promowanie innowacyjności. Pracownicy mogą zgłaszać swoje pomysły przez cały rok w kilku kategoriach. W pierwszej – pomysły na usprawnienia organizacyjne w szczególności obsługi klienta i poprawy wizerunku. W drugiej innowacje techniczne dotyczące systemów sieciowych i IT. W kategorii E2012 szukane są nowe usługi i produkty dedykowane Mistrzostwom Europy w Piłce Nożnej 2012. Oczywiście szukane są również pomysły na nowe usługi i produkty, które są atrakcyjne dla użytkowników. Nie mogę napisać jakie projekty zwyciężyły, bo teraz najważniejsze, żeby udało się je wdrożyć przed konkurencją ;)
Mogę za to napisać, że w ostatniej kategorii BIS (czyli już wprowadzone pomysły) zwyciężyl projekt, o którym pisaliśmy – b-link. Drugie miejsce zajął projekt „Tylko Powiedz: IVR z rozpoznawaniem mowy dla obsługi Klientów Błękitnej Linii 19393”.

Innowatorzy z Grupy TP

Ogółem w ciągu 8 dotychczasowych konkursów Telekreator zgłoszono łącznie 1975 pomysłów, a 130 zostało nagrodzonych.

komentarze (5)

Wyruszyła pierwsza od 32 lat polska wyprawa w góry Afganistanu. Jednym z uczestników jest nasz pracownik - Sławek Korytkowski. Na co dzień w Pionie Sieci i Platform Usługowych Grupy TP zajmuje się usługami telewizją IPTV i wideo na żądanie VOD DTH (zarządzanie serwerami, bazami danych, aplikacjami, itp.). Po pracy jest miłośnikiem wspinaczki: „Pierwsze dotknięcie skały nastąpiło pod koniec lat 90-tych, a „poważniejsze” w 2004 roku kiedy zdecydowałem się pójść na kurs skałkowy i rok później taternicki - opowiada.

„Celem naszej wyprawy jest pokazanie, że Afganistan to nie tylko wojna i terroryzm. Swoją obecnością chcemy pokazać Afgańczykom, że obcokrajowcy przyjeżdżają do ich kraju nie tylko po to, by walczyć, ale także nieść pomoc humanitarną. Przekażemy im m.in. leki” – mówi. Jeśli chodzi o wspinaczkę to głównym celem wyprawy jest szczyt liczący według map sztabu generalnego Armii Czerwonej 6094 metry npm - Kara Dżilga I. Droga na szczyt wiedzie lodowo-śnieżnym zboczem.

Afganistan kojarzy się teraz przede wszystkim z wojną. Co na to Twoja rodzina? „Stwierdziła, że mam nie po kolei w głowie:) Oczywiście są pełni obaw ale już trochę się przyzwyczaili do moich "dziwactw" – mówi. „Korytarz Wachański jest miejscem, w którym aktywność ugrupowań rebelianckich nie jest praktycznie obserwowana. Sporadycznie pojawiają się jednak doniesienia o aktywności bandytów i rabusiów. Mimo wszystko podjęliśmy wiele działań mających nas zabezpieczyć” - dodaje.

Powrót planowany jest na połowę sierpnia. Relacje z wyprawy można śledzić na portalu Wirtualna Polska, również dzięki TP i Orange, która wyposażyła wyprawę m.in. w modem satelitarny ze słuchawką, panel słoneczny oraz laptop do obróbki filmów z oprogramowaniem.

 

komentarze (1)

TP zostawiło konkurentów daleko w tyle. Dialog, Netia, Exatel nie mieli szans. Zwyciężyło doświadczenie w trudnych warunkach, gdyż wiatr często zmieniał kierunek i ważna była współpraca zgranego zespołu. Dzięki temu wykorzystując wiatr halsowali z prędkością szerokopasmowego Internetu. W ten sposób załoga TP wygrała trzeci raz z rzędu IT CUP, czyli Międzynarodowe Żeglarskie Mistrzostwa Polski Branży Teleinformatycznej. W zawodach wzięło udział łącznie 16 ekip.
Nasza drużyna zdecydowanie zdominowała mistrzostwa w ostatnich latach. – To nasze To nasze 7 zwycięstwo w mistrzostwach na 10 startów. Raz byliśmy drudzy, raz trzeci i tylko raz poza podium” – mówi Robert Kozioł, sternik. – Tegoroczne, ponieważ było 3 z rzędu, uważamy za najcenniejsze.

Trzon ekipy tworzy razem z Piotrkiem Dąbrowskim i Michałem Michalakiem, z którymi pływają wspólnie 10 lat. 5 lat temu dołączył do nich Konrad Nowakowski.
Na co dzień pracują w różnych działach firmy. Robert jest kierownikiem wydziału analiz i robi właśnie analizy i raporty dla oferty detalicznej, Konrad i Piotrek zajmują się utrzymaniem neostrady a Michał zarządza kampaniami marketingowymi.
- Co roku startujemy właśnie na IT Cup oraz na regatach pracowników TP lub regatach grupy kapitałowej. Jeżeli finanse pozwalają reprezentujemy firmę na zewnętrznych zawodach. W 2002 startowaliśmy w żeglarskiej lidze biznesu czy w 2007 na regatach Big Biznes Cup w Mikołajkach gdzie wypływaliśmy 2 miejsce – opowiada Michał Michalak.
W zawodach wzięła udział również druga załoga z TP ze sternikiem Bogusławem Komorowskim. Zdobyli drugie miejsce i dzięki temu Grupa TP wygrała również w klasyfikacji zespołowej.
Wszystkim żeglarzom życzymy wiele udanych rejsów, zwłaszcza, że sezon w pełni. Stopy wody pod kilem : )

komentarze (1)

Jeżeli dojeżdżacie do pracy samochodem lub korzystacie z komunikacji miejskiej doskonale wiecie, jak jest to uciążliwe: godziny spędzone w kilometrowych korkach, spóźnione autobusy i tramwaje. Chyba nikt tego nie lubi... Są jednak tacy, którzy znaleźli sposób na codzienne bolączki i przesiedli się na rowery. Gazeta Wyborcza zachęcała w maju by do pracy dojeżdżać rowerem. Finał akcji nastąpił w ub. piątek. Nasza firma na szczęście jest przyjazna dla rowerzystów. Specjalnie dla maniaków dwóch kółek w wybranych 17 lokalizacjach w całej Polsce zostały zamontowane stojaki na rowery. Administracja zachęca pracowników do zgłaszania takiej potrzeby i w ramach możliwości będą tworzone kolejne parkingi dla rowerzystów. W niektórych budynkach udało się również zapewnić prysznice. Kto dojeżdża do pracy w lecie, ten wie jak bardzo jest to potrzebne, zwłaszcza, gdy mamy później biznesowe spotkania : )

Lucyna i Ola (fot. P. Orzechowski) 

Jedną z osób, która od początku kwietnia konsekwentnie, mimo deszczu i raczej nieprzyjaznej pogody, dojezdża do pracy jest Lucyna z biura prasowego. Droga zajmuje jej ok. 30 min. „Bardzo lubię jeździć na rowerze i mam dosyć blisko do pracy, a po drodze piękną okolicę - Mokotów, co mnie dodatkowo motywuje. Poza tym, w tym roku nasza firma zorganizowała dodatkowe stojaki na rowery i prysznice, co też zachęca. Korzystanie z komunikacji miejskiej jest uciążliwe i jeżeli muszę na tak krótkiej trasie (ok. 6 przystanków) przynajmniej raz się przesiadać to zdecydowanie wolę rower” – mówi Lucyna. Jak wiele osób dojeżdża do pracy? „Spotykam coraz więcej osób, które dojeżdżają do pracy rowerem. W ubiegłym roku zdarzało się to sporadycznie, ale teraz sporo kolegów przesiadło się na rowery. Są tacy, którzy narzekają, że nie ma ścieżek i że jazda po Warszawie jest niebezpieczna. Cóż, jak ktoś nie chce przesiąść się na rower, to każdy powód jest dobry. Ja jednak sprawdziłam i wiem, że Warszawa staje się przyjazna rowerzystom i to mi się podoba!” – dodaje.

A Wy jak dojeżdżacie do pracy i jak to wygląda w Waszych firmach?

komentarze (6)

8.15 - ufff, wyjrzało słońce. W nocy, a właściwie nad ranem oglądałem walkę dwóch wielkich mas - czyli Pudziana z Silvą. Po 3 w nocy lunęło. Mocno padało conajmniej pół godziny. Zmartwiło mnie to, bo w brzydką pogodę pewnie frekwencja byłaby mniejsza. Na szczęście, wbrew prognozom pogody, jest cieplutko i słonecznie. W sam raz, żeby spotkać się na Masie na autyzm.
10.30 mimo, że do Rajdu jeszcze kilka godzin a do rozpoczęcia rejestracji pół godziny na miejscu już sporo rowerzystów. Nie będą się nudzić, bo na miejscu jest kilka namiotów, których można kupić produkty zrobione przez osoby dotknięte autyzmem, nauczyć się alfabetu Morse’a, czy wziąć udział w różnych konkurencjach sportowych, sporo atrakcji dla dzieci.
11.00 Conrado Moreno ze sceny informuje o rozpoczęciu rejestracji oraz wita wszystkich uczestników.
11.29 na zaproszenie Fundacji Orange pojawiła się Natasza Caban, znana polska żeglarka, która samotnie opłynęła glob. Postaram się z nią porozmawiać o przygodzie z rowerem, zwłaszcza, że przyznała, że to jej debiut!!! Trzymajmy za nią kciuki : )
11.45 koncert Electric Lemons. Później ma zagrać Wilson Square.
12.00 do startu jeszcze 2 godziny. Czekamy!
14.00 3,2,1,START! Do zobaczenia na mecie! To nie wyścig, wszyscy jadą spokojnie, na liczniku niecałe 15 km – ot rozgrzewka :) W utrzymaniu porządku pomagają wolontariusze z Grupy TP. Kierowcy na skrzyżowaniach są nad wyraz wyrozumiali.

15.15 wszyscy spokojnie dotarliśmy do celu. Natasza również : ) Dobrze, że pogoda dopisała. Dopiero na zakończenie Rajdu zaczyna się chmurzyć, ale na szczęście nie pada.
15:30 Organizatorzy podali, że w Rajdzie wzięło udział łącznie blisko 1200 osób. Jadwiga Czartoryska, prezes Fundacji Orange informuje, że dzięki temu na rzecz osób z autyzmem przekaże 75 000 zł!!! Fundacja BGŻ przekazała dodatkowo 19 000 zł. Do zobaczenia za rok, a w poniedziałek zapraszam na relację wideo z Rajdu.

komentarze (2)

Już w najbliższą sobotę w Warszawie odbędzie się Społeczny Rajd Rowerowy na Rzecz Osób z Autyzmem „Masa na Autyzm”. Start Rajdu o godz. 14.00 z Pola Mokotowskiego (od strony ul. Batorego), ale liczne atrakcje czekają już od godz. 11.00 (m.in. koncerty  Wilson Square oraz The Electric Lemons.
Dla mnie to będzie otwarcie sezonu, którym rozpocznę przygotowania do udziału w maratonie. Warto wziąć udział w Rajdzie, m.in. dlatego, że za każdy kilometr, przejechany przez jednego uczestnika rajdu, Fundacja Orange przekaże 3 zł na rzecz osób z autyzmem. Zebrane w tym roku fundusze zostaną przekazane na rozwój wczesnej diagnostyki oraz intensywną  terapię dzieci z autyzmem.
Tegoroczna trasa liczy 12 km i wiedzie przez centrum Warszawy. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Udział w rajdzie jest bezpłatny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Można zapisywać się na miejscu, ale żeby mieć gwarancje udziału w tej imprezie najlepiej wcześniej wypełnić formularz zgłoszeniowy. Na trasie pojawią się również pracownicy z Grupy TP, którzy nie tylko będą brali udział w rajdzie, ale również jako wolontariusze będą pomagać jego organizatorom. To tylko jedna z nielicznych form prowadzonego w naszej Grupie programu Orange Community, który wspiera zaangażowanie pracowników Grupy TP w przedsięwzięcia charytatywne, na rzecz środowiska, wokół zasad etycznych oraz inne akcje społeczne. Trzymajmy kciuki, żeby pogoda się poprawiła, a jeśli nie… to nie zapomnijmy zamontować błotników i do zobaczenia na Masie! W sobotę opiszę wrażenia z tego rajdu.

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Kasia zapraszała Was w najbliższą niedzielę na koncert Ive Mendes, a ja w ten sam dzień na koncert Piotrka Skowrońskiego, naszego Elvisa.

Tym razem wystąpi on w Bielsku Białej, a tytuł koncertu, jakżeby inaczej One night with ELVIS. Koncert rozpocznie się o godz. 18 w RudeBoy Club.

Jakby ktoś z blogowiczów się pojawił to proszę o przesłanie fotek. Pierwsza osoba dostanie jakiś fajny gadżet w prezencie ; )

 

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Widzieliście kiedyś skoki ze spadochronem w dużych formacjach? Jest w tym coś pięknego, fascynującego i jednocześnie wzbudzającego grozę. W przyszłym roku w Tajlandii (styczeń 2011) odbędzie się próba bicia rekordu świata i rekordu Guinessa w skoku grupowym (największa do tej pory formacja, w 2006 r. liczyła 400 skoczków!). Po raz pierwszy do takiego projektu zostali zaproszeni Polacy. Jednym z pięciu szczęśliwców jest Sebastian Dratwa, który pracuje w Grupie TP jako główny specjalista ds. Bezpieczeństwa Systemów Telekomunikacyjnych. Jak to się stało, że akurat on będzie reprezentował nasz kraj? „Żeby się zakwalifikować do takiego rekordu trzeba się pokazać z jak najlepszej strony podczas mniejszych imprez. Wymagane są najwyższe umiejętności, weryfikowane w powietrzu. Na swoim koncie mam ponad 5 tys. skoków. Prowadzę również swoją szkołę. To dla mnie olbrzymie wyróżnienie i nie zamierzam tej szansy zmarnować” – zapewnia Sebastian.

Jaka jest specyfika skoków w dużych formacjach? „To praca zespołowa. Skok grupowy jest zaplanowany w najmniejszych detalach - od miejsc w samolocie, po każdy krok aż do drzwi. Każdy wie gdzie jest jego pozycja, w jakiej kolejności dochodzić do formacji oraz dokładnie z kim i kiedy powinien z tej formacji odlecieć aby bezpiecznie otworzyć spadochron. Żeby zbudować formację trzeba umieć dosłownie latać - sterujemy własnym ciałem. Jedynym ograniczeniem jest czas swobodnego spadania. Od momentu wyskoczenia z samolotu z wysokości 4000m, do wysokości otwarcia spadochronu (1000m) mamy około minuty. Najpiękniejszej minuty, pełnej radości z latania” – mówi z przekonaniem. „Dla żądnych emocji też coś się znajdzie - szczególnie w pierwszej fazie edukacji spadochronowej poziom adrenaliny jest raczej na dość wysokim poziomie :) Trudno przejść obojętnie obok otwartych drzwi w pełni sprawnego samolotu na wysokości 4km nad ziemią” - dodaje Sebastian. Wszystkim pasjonatom skoków spadochronowych życzę błękitnego nieba! Ja zdecydowanie preferuję ziemię (rower, snowboard), ewentualnie wodę (nurkowanie). A Wy chcielibyście spróbować skoków spadochronowych?

komentarze (7)

Kilka dni temu zachęcałem studentów, żeby wzięli udział w konkursie "Grasz o staż", żeby w wakacje zobaczyli jak wygląda praca w naszej firmie. Teraz kolejny dowód, że warto u nas pracować. Grupa TP to atrakcyjne miejsce pracy, nie bez powodu niedawno zostaliśmy Liderem Zarządzania Zasobami Ludzkimi. Firma zapewnia pracownikom rozwój. Co roku wybierane są osoby, które mają potencjał menedżerski. Zaliczane są do grona tzw. Talentów. Konkurencja w tym roku była duża – zwycięzcy zostali wybrani spośród ponad 1200 pracowników zgłoszonych do programu. Dzisiaj do ich grona dołączyło kolejne 59 osób, obecnie ich grupa liczy ich już 300. Przez 4 lata trwania programu awansowały już 62 osoby, a 16 uczestniczyło w międzynarodowych programach rozwojowych Orange Talents Programmes.

Magda Wawryniuk, tegoroczna laureatka mówi: „Najtrudniejszym etapem selekcji był dla mnie etap pierwszy, kiedy trzeba było wykazać się szybkością podejmowania decyzji podczas testu weryfikującego logiczne-analityczne myślenie kandydatów. Drugi etap to komisja kwalifikacyjna. Trzeci etap to assesment center, gdzie przez cały dzień pracowaliśmy w mniejszych i większych grupach oraz pracując indywidualnie. Ten etap był swoistą sieczką - zadanie za zadaniem, każde inne, praktycznie bez przerw. Co ważne, każdy z etapów nie sprawdzał specyficznej wiedzy kandydatów, ale ich umiejętności myślenia nieszablonowego i odważnego działania. Wydaje mi się, że decydujące o zakwalifikowaniu się do programu są właśnie te dwie cechy oraz podejmowanie szybkich, odważnych decyzji. Generalnie mam wrażenie, że talenty to osoby, które działają zgodnie z mottem "Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi" :-)

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Pamiętacie jak zachęcałem Was do wysłuchania radiowej audycji o podróży naszego kolegi, Krzyśka Świdraka, do Nepalu?. Namówiłem go, aby specjalnie dla Was opowiedział o swojej pasji. Krzysiek napisał książkę wydaną przez National Geographic pt. „Świat w zasięgu nosa”. Do tej niezwykłej podróży zaprosił m.in. Urszulę Dudziak, Beatę Pawlikowską, Martynę Wojciechowską, Marka Kamińskiego i Mateusza Kusznierewicza, którzy opowiedzieli o swoich zapachowych wspomnieniach z podróży. Teraz Krzysiek kończy pisać drugą książkę, tym razem o dźwiękach.
Krzysiek zawsze był niespokojnym duchem. Kilkanaście lat temu poznałem go w Gazecie Wyborczej w Opolu, gdzie był "człowiekiem orkiestrą". Zawsze pełen pomysłów na nietypowe teksty i eventy. I tak mu zostało :) Również z pomysłami na wakacje. Nie jeździ z biurami podróży, tylko sam. Nieraz podróż do miejsca docelowego zajmuje mu 2 tygodnie! (tak było z podróżą do Indii). Dlaczego? „Dzięki temu lepiej można poznać ludzi, zwyczaje, a jeśli trafisz na ciekawe miejsce, możesz się w nim dłużej zatrzymać” – tłumaczy. Odwiedził już m.in.: Indie (2 razy), Nepal, Madagaskar, Iran, Turcję, Pakistan.
Jak wpadł na pomysł książki, dlaczego warto podróżować? Oto recepta Krzyśka.   

Jeśli kogoś Krzysiek zaciekawił zapraszam na spotkanie z nim. Dzisiaj o godz. 19 w cyklu spotkań podróżniczych „Środy na jagody” (Tarabuk, ul. Browarna 6, Warszawa) opowie więcej o swojej książce, pokaże niesamowite slajdy z wypraw a jego opowieści Was zafascynują. Wiem - bo byłem na podobnym spotkaniu. Miłej zabawy, a teraz wracam do Ani, bo właśnie się budzi :)

wyraź swoją opinię jako pierwszy

- Dla mnie malarstwo to rodzaj fajnej zabawy. Przynosi mi to jeszcze więcej frajdy gdy okazuje się, że mój obraz ktoś chce mieć u siebie w domu lub w biurze. To oznacza, że i ta osoba również bierze udział w tej zabawie – opowiada Natalia Borowicz, malarka z TP, która na co dzień w Departamencie Efektywności Grupy TP zajmuje się procesami biznesowymi.
Jak zaczęła się jej pasja i dlaczego warto malować opowie Wam w poniższym filmie.

 

Wśród naszych pracowników jest kilkudziesięciu pasjonatów malarstwa i fotografii. Spotykają się na plenerach organizowanych przez Komisję Krajową Sportu Turystyki i Kultury TP. Artyści postanowili się odwdzięczyć i przekazali bezpłatnie 70 obrazów i 60 fotografii, które wystawiono na specjalnej aukcji wewnętrznej. Najdroższy obraz "Wakacje" autorstwa Natalii Borowicz, został sprzedany za kwotę aż 1200 zł. Cały dochód zebrany z tej aukcji 13 978 zł został przekazany Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy im. Władysława Buszkowskiego w Kielcach i dla Domu Dziecka w Nagłowicach.

komentarze (3)

Jak sprawić przyjemność chorym dzieciom w szpitalu? Wyjaśnia to nasza koleżanka, Maria Piechocka z biura prasowego w Poznaniu, która przesłała nam relację z akcji wolontariackiej.

Odpowiedź dały mi ich uśmiechnięte buziaki, gdy podziwiały efekt pracy wolontariuszy w Szpitalu Rehabilitacyjnym w Kiekrzu. Przerobienie starej, szpitalnej świetlicy na Bajkowy Kącik zajęło 15 zapaleńcom z TP i Orange ponad dwa tygodnie.

W tym czasie wymienili okna, drzwi, meble i wykładzinę. Ściany zostały wyrównane i pomalowane. Na suficie pojawiły się kasetony, na ścianach zamek a u jego podnóża kolorowa łąka.

Radość na twarzach dzieciaków całkowicie zrekompensowała wszelkie trudy wolontariuszy. Wszyscy zapomnieli o farbie w oczach i obitych palcach.

To już 14 Bajkowy Kącik który powstał dzięki wsparciu Fundacji Orange i pracy wolontariuszy. Po raz pierwszy, nie skończyło się jednak na pięknym pomalowaniu ścian i wstawieniu nowych mebli. To pomieszczenie przeszło generalny remont.

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Gazeta Wyborcza rozstrzygnęła swój konkurs na „Bubel roku 2009”. Zwyciężył przepis wg. którego firma musi płacić podatek od dochodu, nawet jeśli kontrahent nie zapłacił za faktury. Tuż przed startem platformy blogowej nasz pracownik, Andrzej Juszczyński, zwyciężył w podobnym konkursie organizowanym przez Konfederację Pracodawców Polskich i „Puls Biznesu”. Wskazał on największe kuriozum w pakiecie antykryzysowym. Odkrył, że pracodawca, który w ramach tego pakietu wyśle pracownika na szkolenie, które ma pomóc mu w trudnej sytuacji finansowej, sam za to szkolenie zapłaci, a zwrot otrzyma po … 1,5 roku!
„Zwycięskiego” bubla znalazł szukając źródeł finansowania rozwoju i przekwalifikowania pracowników. - Po wczytaniu się w zapisy Pakietu Antykryzysowego okazało się, że im dalej w las tym więcej drzew a dosłownie mówiąc kłód pod nogi potencjalnych użytkowników tego rozwiązania. Dla mnie był to kolejny przykład, że osoby tworzące różnego rodzaju procedury nie mają pojęcia jak wygląda życie w biznesie i jeśli firma na faktyczne problemy finansowe to nie jest w stanie zapłacić za przekwalifikowanie swojego personelu.
A wg. was jakie są największe bubla prawne mijającego roku? Ja żałuję, że dwutygodniowy urlop dla nowych ojców będzie dopiero od 2011 roku :)

Andrzej Juszczyński

Andrzej odpowiada w TP jest za kontroling finansowy i biznesowy. Jeśli znajduje kilka chwil wolności to stara się nadrobić nieobecność w domu i spędza czas z rodziną. Jego hobby to samochody, zwłaszcza tuninngowane i wyścigi samochodowe. – Do marca 2008 byłem fanem marki BMW dopóki nie popełniłem mezaliansu z SUBARU. Obecnie jestem właścicielem Subaru Forester z "troszkę" podkręconą mocą - na obecnym programie jakieś 260KM - opowiada. Gdy mieszkał w Chełmie brał udział w wyścigach organizowanych przez PZMOT.

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Kasia jest deltiologiem, ja bibrofilem, a Jerzy Całus fonotelistą. Jerzy w TP pracuje już przeszło 31 lat, aktualnie w Wydziale Współpracy z Partnerami Technicznymi w Regionie Zachodnim Pionu TOK. Zbiera karty telefoniczne już 12 lat. Jego kolekcja rozrosła się w tym czasie do 20 tys. sztuk! Jak zaczęła się ta pasja? - Wciągnąłem się całkiem przypadkiem. Będąc na lotnisku w Londynie Heathrow w kwietniu 1997 roku, kupiłem w kiosku pierwszą zagraniczną kartę telefoniczną wydaną przez British Telecom. Ale tak naprawdę za początek swojej kolekcji dzień 02 czerwca 1997 roku Papież Jan Paweł II odwiedził Legnicę, moje rodzinne miasto. Z okazji kolejnej papieskiej wizyty w Polsce Telekomunikacja Polska wydała specjalne karty telefoniczne – wspomina Jerzy Całus.
Jak zbiera karty? - Na świecie jest dużo kolekcjonerów, stąd współpraca międzynarodowa znacznie ułatwia wymianę kart. Znajomi podróżujący po świecie przywożą mi karty w prezencie. Swoje karty przesyłają również zagraniczni operatorzy, w taki sposób otrzymałem karty firm z Gibraltaru, Martyniki i Omanu – wyjaśnia. – W Polsce we Wrocławiu odbywają się cykliczne spotkania organizowane przez Stowarzyszenie Kolekcjonerów we Wrocławiu.
TP współpracuje ze Stowarzyszeniem od lat wspierając jego inicjatywy. Wspólnie z nim wydawane się też specjalne edycje kart telefonicznych, np. w przyszłym roku ukażą się dwie karty z wizerunkiem Jana Pawła II. Jerzy zbiera również karty operatorów komórkowych. – Muszę pochwalić Orange za działalność na polskim rynku - za różnorodność wydawanych kart - mówi.
Co na to rodzina Jerzego? – Choć wspierają mnie w moim hobby, nie zawsze podzielają mój zapał. Trzeba pamiętać, że kolekcjonowanie to po pierwsze koszty, po drugie zabierają naprawdę dużo wolnego czasu, i w końcu dużo miejsca - przecież trzeba gdzieś trzymać te kilkadziesiąt tysięcy kart. Bo wspomniane wyżej 20.000 kart to tylko ścisła kolekcja, do której nie zaliczam dubletów.

Jerzy Całus

Poniżej prezentacja cześci zbioru kart dotyczących Nowego Roku i Świąt Bożego Narodzenia. Jerzy ma kilkaset takich eksponatów z ponad 30 krajów. Wy też kolekcjonujecie coś nietypowego? 

komentarze (4)
nowe media , wpisów: 15
marketing , wpisów: 11
muzyka , wpisów: 1
sponsoring , wpisów: 9
internet , wpisów: 6
kultura , wpisów: 17
ludzie Orange-TP , wpisów: 26
podróże , wpisów: 1
telekomunikacja , wpisów: 16
odpowiedzialność , wpisów: 42
wydarzenia , wpisów: 35
nauka , wpisów: 1

tagi

rss

ostatnie komentarze

statystyki

Razem 869 komentarzy w 180 wpisach

serwisy TP

polecane strony

zespół

Kasia Barys

Z wykształcenia jestem polonistką i marketingowcem. Zanim moje drogi zawodowe zaprowadziły mnie do...

Tomasz Sulewski

Choć z zamiłowania i wykształcenia jestem historykiem, lubię też nowoczesne technologie. W Grupie...

Monika Kulik

Moje doświadczanie zawodowe związane jest głównie z działaniami społecznymi. Pracę zaczynałam w...

Bartłomiej Roch Remisko

Jako ekspert ds. Odpowiedzialności Biznesu w Grupie TP zajmuję się także kwestiami związanymi z...

Tomek i Marek

Statystycznie mamy teraz 33 lata, ważymy 88 kg (obecnie :) i mamy 181 cm wzrostu (to się raczej nie...

Marek Wajda

Jestem dziennikarzem – kiedyś mediów zewnętrznych, teraz wewnętrznych. Zajmuję się komunikacją i PR....

Rysiek Kamiński

Zaczynam dzień od lektury gazet i sprawdzenia szumu informacyjnego. Na szczęście, od zawsze to część...

więcej

Powynikowe cyferki prepaidowe

29.07.2010

Wczoraj pisałem...

Lepsze wyniki Grupy i ponad 14 mln klientów Orange

28.07.2010

Nie znam jeszcze...

Incepcja - przedpremierowy konkurs

27.07.2010

Jestem wśród tych,...

Marzenie o wielkim wyścigu

30.07.2010

W niedzielę rozpoczyna się...

Gloria na paryskich ulicach

26.07.2010

Już po wszystkim. Ponad...

Ugodowe szepty

23.07.2010

To było dziesięć...

Internet Of Things

28.07.2010

Konsekwentnie poszerzają...

O krok od „Raportu Mniejszości”?

27.07.2010

Podczas seminarium o Cloud...

Adobe Reader – do piaskownicy, czyli przeglądanie plików PDF będzie bezpieczniejsze

23.07.2010

„Przejęcie kontroli...

newsletter

captcha

kalendarium