blog Orange - TP

o ludziach, Orange, TP, telekomunikacji i …

nowe media , wpisów: 17
marketing , wpisów: 11
muzyka , wpisów: 1
sponsoring , wpisów: 9
internet , wpisów: 7
kultura , wpisów: 20
ludzie Orange-TP , wpisów: 30
podróże , wpisów: 2
telekomunikacja , wpisów: 18
odpowiedzialność , wpisów: 46
wydarzenia , wpisów: 39
nauka , wpisów: 1

Geolokalizacja jest coraz śmielej wykorzystywana przez portale społecznościowe. Dzięki niej każdy może nanieść swoje znaczniki na mapę. Do najpopularniejszych serwisów wykorzystujących tę technologię należą Gowalla, Rummble, FourWhere, Foursquare i Twitter. W Polsce zjawisko też zaczyna być już widoczne - choćby w blogach podróżniczych.

Foursquare umożliwia informowanie o swoim położeniu w odniesieniu do danego miejsca czy obiektu. Informację można opatrzyć krótkim opisem i opinią. Obserwowanie znaczników znajomych staje się więc źródłem wiarygodnej informacji, na temat najbliższych kawiarni, restauracji czy sklepów. Dodatkowo serwis funkcjonuje jako gra. Dzięki meldowaniu się pod danym adresem otrzymujemy punkty. Jeśli robimy to częściej niż inni, zostajemy merem danego miejsca.

Możliwe, że w już niedługo, w trakcie spaceru telefon da Wam nagle znać, że akurat mijacie lokal ze swoimi ulubionymi daniami, a dodatkowo jadają tam Wasi znajomi…

Fajna rzecz, ale i trochę przerażająca… Coraz większa ilość informacji o nas krąży po sieci i nie wiadomo kto ma do niej dostęp. Twórcy strony Please Rob Me (obrabuj mnie proszę) ostrzegają, że publikowane z pozoru nieistotnych informacji, może stać się przyczyną dużych kłopotów. A co wy myślicie?

komentarze (2)

e-projekty - realna kasa

Bartłomiej Roch Remisko w nowe media|skomentuj (2)

Ci z Was, którzy myślą o rozkręceniu czy rozwoju e-biznesu jak najszybciej powinni odwiedzić stronę Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. W ramach wspierania e-gospodarki można teraz dostać dofinansowanie na projekty usług cyfrowych, przez internet. W tym produktów cyfrowych niezbędnych do świadczenia tych usług.

Konkurs skierowany jest do mikro i małych przedsiębiorców a kwota środków przeznaczonych na rozwój projektów wynosi aż 320 milionów złotych! Nabór już trwa i kończy się za półtora miesiąca - 30.09.2010.

Całe szczęście, w tym roku kolejność składania wniosków o dofinansowanie nie będzie brana pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o udzieleniu dofinansowania! Drodzy czytelnicy, do dzieła! Poinformujcie o konkursie też wasze rodziny, znajomych! Może kogoś to zainteresuje. Dzięki takiemu wsparciu powstanie zapewne niejedno ciekawe e-przedsięwzięcie. Dla Waszej info: my nie składamy aplikacji, jesteśmy za duzi:)  

 

komentarze (2)

Dobiegł końca „pierwszy w Polsce eksperyment społecznościowy”, który przez ostatni tydzień - zgodnie ze słowami organizatorów – „rozgrywał się w samym sercu „miejskiej dżungli, na oczach mieszkańców Warszawy”. Tym, którzy nie wiedzą, o czym piszę, krótko streszczam: LG przygotowało akcję, w ramach której na 7 dni zamknęło w przezroczystym kubiku ochotnika, który miał tam wytrwać, a ze światem porozumiewać się jedynie za pomocą telefonu z dostępem do Facebooka (więcej informacji tutaj). Jego zadaniem było zbudowanie sobie w tym czasie siatki przyjaciół, którzy odczytując specjalne wskazówki pomogą mu wydostać się z pomieszczenia.

Projekt wywoływał niemałe emocje, szczególe, że nadano mu badawczy wymiar. Tomasz Sobierajski, socjolog nadzorujący eksperyment mówił: - Jesteśmy świadkami zmian społecznych, jakie zachodzą dzięki coraz większemu udziałowi nowych technologii w naszym życiu codziennym… W XXI wieku bycie samemu np. na bezludnej wyspie, czego symbolem jest kubik LG, wcale nie oznacza samotności. O akcji pisało też sporo osób profesjonalnie zajmujących się social media (np. Maciek Budzich - poniżej także jego film).

http://www.youtube.com/watch?v=MEGbJmYecRk

 

 

I co? I nic. Fakt, że była to bardzo ładnie wymyślona akcja marketingowa LG - gratulacje - ale po co to nazywać eksperymentem? Człowiek w przeszklonym pomieszczeniu w ruchliwym punkcie Warszawy, na okrągło komunikujący się z otoczeniem (robił np. zdjęcia ludziom, machał do nich, itp.), - to miałby być model badania zachowań osoby zdanej na bezludnej wyspie jedynie na sieć społecznościową? Wolne żarty. Gdyby był zamknięty w całkowicie izolowanym pomieszczeniu i nie posiadał na portalu swoich prywatnych znajomych, którzy natychmiast do niego zaczęli pisać, ale musiał od podstaw budować sieć znajomości - może wtedy zobaczylibyśmy coś, co byłoby ciekawą nauką?

 

 

Czy dzięki akcji wiemy coś więcej o istocie social media? Chyba tylko tyle, że nowy telefon LG naprawdę pozwala łączyć się z internetem. Tylko czy dla tej wiedzy trzeba było robić nagłaśniane eksperymenty?

 

komentarze (8)

Jak możesz zrobić coś fajnego dla miejsca które cenisz czy kochasz? Czasami duże środki wcale nie są konieczne. Grupce poznaniaków wystarczyło pięć tysięcy zdjęć i dwa tygodnie pracy. Z tej mieszanki powstał film, który robi furorę w internecie. Od 2 lipca obejrzało go już 58 tys. internautów.

Piątka zapaleńców (dwie dziewczyny i trzech chłopaków) na pomysł zrobienia filmu o swoim mieście wpadła siedząc przy piwie. Idea filmu jest prosta, to migające stopklatki z różnych zakątków Poznania. Wykonanie robi za to wrażenie, to trzy minuty czarodziejskiej i nastrojowej wycieczki w najbardziej urokliwe miejsca, istotne dla historii i ducha miasta.

http://www.youtube.com/watch?v=-nXbRYusNDM

Dajcie znać czy Wy również realizujecie równie niecodzienne projekty, chętnie o nich napiszemy. Na mnie film i jego autorzy zrobili wrażenie, ziomale szacun od poznańskiej pyry.

komentarze (6)

Najpopularniejszy polski serwis społecznościowy się zmienia. Nowa marka, nowe logo, nowe funkcjonalności - wszystko po to, by z jednej strony móc skutecznie konkurować z innymi portalami, z drugiej zaś, by utrzymać lojalność aktualnych użytkowników. A jest o co walczyć, bo choć Nasza-Klasa (obecnie już NK) wciąż jest absolutnym liderem społecznościówek nad Wisłą (według majowych badań CBOSu 95% polskich użytkowników portali miało konto w tym serwisie - co w sumie daje zawrotną liczbę ok. 14 mln osób), w ostatnich miesiącach, niewątpliwie pod wpływem rozwoju Facebooka, wyraźnie dało się odczuć rosnące zniechęcenie internautów do formuły "spotkań klasowych".

Według Joanny Gajewskiej, rzeczniczki NK, koncepcja zmian w serwisie to przemyślana strategia: "Wdrażanie nowych narzędzi (Śledzik, aktywni znajomi, NKtalk) i rozwijanie niektórych już istniejących (np. poszerzanie funkcjonalności związanej z "bierną komunikacją" - galerii zdjęć) odbywało się w sposób systematyczny przez ostatnie dwa lata i miało za zadanie przemieniać NK z serwisu szkolnego w kompletną platformę komunikacyjną. Obecnie nasza główna gałąź rozwoju jest uzupełniania przez dwie inne. Naszym zdaniem istotną ścieżką rozwoju serwisów społecznościowych jest poszerzanie ich oferty o pozycje związane z rozrywkową i kontentem. NK niebawem będzie wdrażało "rozrywkowe" gry i grupy, rozwijamy także Śledzika. W ogólnym zarysie trendy rozwojowe, o których tu mówimy, są znamienne nie tylko dla NK czy Facebooka, ale dla niemal wszystkich podmiotów spod szyldu SNS. Tym "prawie, które robi różnicę", jest zrozumienie specyfiki rynku, na którym dany serwis egzystuje."

Okazało się jednak, że polska specyfika może zaskoczyć. NK, realizując zmiany w portalu, przedstawiła użytkownikom do akceptacji nowy regulamin. Rzecz o tyle normalna, co i powszechna, nie tylko przecież w serwisach społecznościowych. Spotkało się to jednak ze sprzeciwem części internautów, którzy oburzyli się na zapisy zezwalające NK na wykorzystywanie w celach np. marketingowych danych umieszczanych przez nich na profilach. Fora internetowe zawrzały, a część osób na znak protestu pokasowała swoje konta. Kilku moich znajomych obwieściło to nawet na facebookowych profilach.

Wygląda na to, że NK paradoksalnie padło ofiarą swojej własnej otwartości i dbałości o klienta, a jednocześnie ignorancji swoich klientów. "NK jako jedyny podmiot społecznościowy obecny na naszym rynku "wyciągnął" różne zapisy na wierzch." - komentuje sprawę Gajewska. "Regulamin to jedna regulacja, natomiast niezależnie od niego NK zbiera dobrowolne oświadczenia woli związane, np. z pozwoleniem na posługiwanie się wizerunkiem i czyni to w sposób jak najbardziej jawny, serwując te zapisy oddzielnie - poza regulaminem, zachęcając do zapoznania się z nimi oraz prosząc o potwierdzenie wyrażonych zgód. Inne podmioty serwują analogiczne zapisy w gąszczu innych regulacji."

Zastanawiam się, ilu użytkowników serwisów społecznościowych choć raz przeczytało regulamin, który akceptują przy rejestracji. I ilu spośród tych, którzy na innych portalach pomstują na NK zdaje sobie sprawę, że także te ich wypowiedzi mogą zostać użyte przez właścicieli serwisów. Cała sprawa przypomina mi trochę sytuację człowieka, który kupił samochód, a potem dziwi się, że musi go tankować, bo "przecież nikt mu nie powiedział". Tak to się już składa, że portale społecznościowe, żeby działać zgodnie z prawem, muszą uzyskać od użytkowników zgodę na przetwarzanie ich danych. Rozumiem, że może się to nie podobać - w takiej sytuacji lepiej jest po prostu wycofać się z jakiejkolwiek społecznościowej aktywności.

Mam nadzieję, że cała sprawa, niepotrzebnie chyba rozdmuchiwana przez media, będzie miała przede wszystkim wymiar edukacyjny. Internet jest narzędziem bardzo pomocnym, ale jak to z każdym narzędziem bywa, trzeba umieć go używać. I cieszę się, że NK postanowiło uczciwie zakomunikować zmiany i rzetelnie potraktować odbiorców. To dobry wzór dla konkurencji - oby tak dalej.

komentarze (2)

Coś mi się zdaje, że Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, kiepsko będzie wspominał ostatnich kilka tygodni. Teoretycznie powinien mieć olbrzymie powody do radości, bo, jak podała firma, przychody portalu osiągnęły w zeszłym roku zawrotny poziom 800 mln. USD, ale ilość ciemnych chmur, które gromadzą się nad jego głową, na pewno skutecznie gasi entuzjazm.

Po pierwsze wygląda na to, że film, kręcony przez Davida Finchera (to on zrealizował "Podziemny krąg" i "Siedem", a ostatnio "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"), a opowiadający o początkach Facebooka, dojdzie do skutku. Jego premiera planowana jest na październik, ale już kilka dni temu twórcy pokazali pierwszy plakat i stronę www projektu. "The social network" raczej nie przysporzy Zuckerbergowi przyjaciół, ma bowiem przedstawiać historię, zgodnie z którą najmłodszy miliarder świata rozpoczął swoją działalność od oszukania przyjaciół. Prawda to, czy nie ciężko orzec, ale film, w którym grać będzie m.in. Justin Timberlake na pewno przyciągnie do kin sporą publiczność. Może nie aż 450 mln (w tej chwili FB notuje taką ilość użytkowników), ale na pewno wystarczająco dużą, żeby nie było się z czego cieszyć.

Oficjalny plakat "The social network"

Do tego dochodzi sprawa dużo gorsza. Jak podaje Dziennik Internautów prokurator generalny Pakistanu oskarżył Zuckerberga o bluźnierstwo. Chodzi o facebookową akcję, która w maju doprowadziła do blokady portalu na pakistańskich serwerach, a której istotą było wezwanie użytkowników do rysowania Mahometa. Według pakistańskiego prawa jest to jedno z najcięższych przestępstw, jakich można się dopuścić. Wygląda na to, że cała sytuacja nie jest tylko żartem, bo prokurator zwrócił się już z wnioskiem do pakistańskiej policji, aby podjęła w tym zakresie współpracę z Interpolem. Biorąc pod uwagę, że pakistański kodeks karny przewiduje za bluźnierstwo karę śmierci, Zuckerberg stanowczo nie ma powodów do radości.

Kto wie, czy te wydarzenia nie zwiastują początków końca amerykańskiego giganta? Jak pokazało ostatnich kilkanaście lat, to co w sieci szybko urosło, równie szybko potrafi też upaść. Czy ktoś z Was pamięta jeszcze, jaką siłę miały takie marki jak AOL, Yahoo albo Lycos? Czy ten sam los czeka Facebooka?

komentarze (7)

Wiosną byłem świadkiem narodzin iPad’a, a w ubiegłym roku wchodzenia na  rynek Twittera. Oglądałem wtedy  talkshow Oprah, gdzie bardzo promowano to medium. Było łączenie z Ashton’em Kutcher’em, amerykańskim celebrytą i twarzą twittowania. Mówiono, że zaczął twittować nawet Barack Obama. Wydawało mi się wówczas, że brak już miejsca na kolejne medium wymiany krótkich informacji. Był już przecież Facebook, Myspace, YouTube i Flickr oraz cała galaktyka sieci społecznościowych i serwisów.

A jednak… Amerykanie twittują na potęgę i już przewiduje się poważne zmniejszenie korzystania z maili w prywatnej komunikacji na rzecz Twitter’a i Facebook’a. W USA widać też inny mechanizm, zawłaszczanie typowo społecznej formy komunikacji dla potrzeb marketingowych dużych korporacji. Ciekawe czy Polsce też zaczniemy porzucać pocztę elektroniczną na korzyść twittowania i korespondencji przez FB.

Z pobieżnej lektury książek o mediach społecznych wynika, że być może niedługo także zupki w proszku zaczną się aktywnie komunikować (jeżeli już tego nie robią) i wysyłać nam swoje wiadomości przez własne profile na FB i Twitterze. Tylko, że poza sztabami marketingowców piszących te wiadomości nikt nie będzie ich czytać… a jedyny komentarz - „0 wpisów” stanie się obowiązującą normą. Znów sztuka dla sztuki? Ludzka percepcja przyswajania informacje ma przecież swoje nieprzekraczalne granice…

komentarze (1)

Udało się. 2 dni bez telefonu komórkowego (iPhone schowany do szafy, żeby nie kusił), internetu (a także komputera, czyli i gier) i wiadomości z TV. Nie wiem, czy był to stan porównywalny z odwykiem od narkotyków. Ja miałem porównanie z rzucaniem papierosów lub dużą ilością wypitej kawy. Ogólne podenerwowanie i niepokój. Tak było do połowy pierwszego dnia. Recepcjonistka za wolno rejestrowała pacjentów, kierowcy wpychali się bardziej niż zwykle, kolejka do kasy była za duża… Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że tak jest zawsze, ale teraz bardziej mnie to denerwowało. Brak możliwości kontaktu z najbliższymi powodował niepokój. A może coś ode mnie potrzebują w tej chwili? Niemożność dopytania się o listę zakupów w aptece. Brak wiedzy o aktualnych wydarzeniach politycznych, czy też wyniku meczu Widzewa. Znowu nie uzupełnię prywatnego bloga i nie wystawię kilku rzeczy na allegro.

 

Taki stan trwał do sobotniego popołudnia. Później, aż sam się zdziwiłem, było lepiej. Więcej czasu dla rodzinki i siebie. Nie irytowałem się właśnie z powodu jakiejś przeczytanej wiadomości czy też ewentualnie niekorzystnego wyniku meczu. O niedzieli nawet nie ma co pisać, oprócz tego, że minęła.

Wnioski? Można przeżyć bez telefonu i Internetu. Tylko tak szczerze, po co? Dlaczego świadomie rezygnować z wynalazków, które ułatwiają życie. Po prostu trzeba ograniczyć z nich korzystanie, chociażby podczas weekendów. Moja Agnieszka jest za tym by, mimo utrudnień komunikacyjnych, takie eksperymenty przeprowadzał co weekend :)

A Wam jak poszło?

komentarze (2)

W 2010 roku, pierwszy raz nagroda Pulitzera, czyli literacki i dziennikarski odpowiednik Oscara trafiła do autorki artykułu on-line - Sheri Fink. W nagrodzonym artykule „The Deadly Choices at Memorial” opisała ona nowoorleańskich lekarzy, którzy podczas huraganu Katrina decydowali o ludzkim życiu lub śmierci. 

Sheri Fink związana jest z portalem internetowym ProPublica. To specyficzne medium określa się jako non-profit newsroom, a jego celem jest wspomaganie dziennikarstwa śledczego w USA. ProPublica teksty swoich dziennikarzy po publikacji w serwisie udostępnia prasie drukowanej. Nagrodzony artykuł ukazał się również w New York Times.

Ta nagroda to chyba nie tylko docenienie Sheri, która na przygotowanie swych reportaży poświęciła 2 lata. To także otwarcie się na dziennikarstwo on-line. Nagroda Pulitzera nadawana jest od 1917 roku. Jest przyznawana w 21 różnych gatunkach dziennikarstwa, literatury, dramatu i muzyki. Dotychczas trafiała jedynie do dziennikarzy publikujących w gazetach drukowanych. 

komentarze (1)

O Kościele Katolickim mówi się czasem, że jest przestarzały i nie nadąża za cywilizacyjnymi zmianami. Tymczasem okazuje się, że rzeczywistość jest zgoła odmienna.

Według doniesień "La Stampy", watykańska strona internetowa należy do światowej czołówki najczęściej odwiedzanych portali. W roku inauguracji 2001 internauci połączyli się z nią 243 milionów razy, w roku ubiegłym połączeń tych było już 1 miliard 306 milionów. Sporo w tym zasługi samych papieży - Jana Pawła II i Benedykta XVI. Ten ostatni, przed kilkoma tygodniami, namawiał księży do tego, aby w swojej działalności wykorzystywali możliwości, jakie im dają nowe technologie.

Zresztą, Stolica Apostolska sama jest doskonałym przykładem tego, że inteligentne używanie nowoczesnych narzędzi komunikacji nie musi być wyłączną domeną dużych korporacji. Kilka lat temu na YouTubie zainaugurował swoją działalność kanał watykański. Dziś można na nim znaleźć już ponad 600 filmów, a sam kanał wyświetlono 2 025 219 razy (dla porównania - oficjalny kanał NBA użytkownicy odwiedzili tylko 1 168 746 razy). Z kolei w maju zeszłego roku powstał portal pope2you.net, który w jednym miejscu zbiera różne watykańskie inicjatywy, związane z nowymi technologiami (m.in. aplikacje na Facebooka i iPhona).

portal pope2you.net

Najnowszym ruchem Watykanu, w kierunku "pokolenia cyfrowego" jest z kolei uruchomienie w marcu oficjalnego kanału informacyjnego na Twitterze. W ciągu 10 dni kanał zebrał już 2 320 obserwatorów. Jeśli tendencja się utrzyma, to kto wie, czy Ashton Kutcher nie straci swojej pozycji twitterowego króla :)

W różnych portalach społecznościowych można obserwować aktywności także innych religii - np. Dalajlama prowadzi konto na Twitterze, a ajatollah al-Sistani ma ciekawą stronę www i profil na Facebooku. A co Wy sądzicie o tego typu aktywności?

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Wczoraj rozstrzygnięty został konkurs na najlepszego blogera oraz dziennikarza obywatelskiego 2009 roku. To już czwarta edycja tych wyróżnień, które są dowodem, że w internecie można pisać mądrze, ciekawie, profesjonalnie, a przede wszystkim o czymś. Gala odbyła się w Domu Dziennikarza w Warszawie i przy udziale takich gwiazd mediów jak m.in. Janina Paradowska. Świadczy to o sile nowych mediów. Choć to bardzo młody, to już ważny kanał komunikacji, który docenieniają też profesionalni dziennikarze.

Nie będę wymieniał zwycięzców, bo tego dowiecie się z Wiadomości24. Pochwalę się tylko, że wsparliśmy ten konkurs, przyznaliśmy też jako Orange specjalne wyróżnienie Elżbiecie Świączkowskiej, która pasję blogera i dziennikarza obywatelskiego łączy z pomaganiem dzieciom chorym na nowotwory. Wymyśliła i opisała akcję "Pozytywna adrenalina", która pozwala chorym dzieciom przeżyć przygodę życia. We współpracy z lekarzami, pilotami i instruktorami organizuje im skoki spadochronowe w tandemach, czyli pod opieką doswiadczonego instruktora. Zapraszam na relację z gali.

 

komentarze (5)

Rząd, m.in. po dyskusji z internautami (o sprawie pisałem kilka razy - tu i tu), zrezygnował z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. To wyraźny sygnał, że głosy internautów są ważne, a dialog buduje społeczeństwo informacyjne. Głównym organizatorem debaty premiera z internautami był Maciej Budzich, znany bloger. Jak doszło do organizacji debaty, jakie były stanowiska internautów i rządu, i w końcu czy będą kolejne debaty? O tym wszystkim dowiecie się z obiecanego wywiadu z Maćkiem.

 Jak uważacie, na jaki temat powinna być kolejna debata?

komentarze (2)

O godz. 14.00 rozpocznie się debata premiera Donalda Tuska z internautami. Dotyczyć będzie głównie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. O sprawie pisałem wcześniej tu i tu. Internauci protestują przeciwko tej ustawie bo uważają, że to początek cenzury. Rząd zapewnia, że nie chodzi o cenzurę tylko o walkę m.in. z pedofilią i nielegalnym hazardem. Kto kogo przekona? A co Wy sądzicie na ten temat?
Debata będzie transmitowana na żywo tu, tu, tu i tu. Będzie również możliwość zadawania pytań on-line. Już wkrótce wywiad z Maciejem Budzichem, organizatorem tego spotkania.

komentarze (1)

Jak podał PAP magazyn technologiczny "Wired" zgłosił kandydaturę Internetu do pokojowej nagrody Nobla w uznaniu jego zasług dla promowania dialogu i demokracji. Pod nominacją podpisała się laureatka nagrody z 2003 roku Szirin Ebadi, irańska prawniczka, pisarka i obrończyni praw człowieka.

Marek: Według mnie to dobry pomysł. Dzięki Internetowi organizuje się społeczeństwo, w totalitarnych reżimach tą drogą ludzie się komunikują, przekazują informację i otrzymują wsparcie. Najświeższy przykład to ubiegłoroczny protest w Iranie, nie dziwi mnie więc, że akcję wsparła laureatka właśnie z tego kraju.

Tomek: A dla mnie to pomysł kuriozalny. Równie dobrze można byłoby zawnioskować o nagrodę dla gołębi - one też przenoszą informacje. Przez Polskę, i nie tylko, właśnie przetacza się dyskusja nad ograniczeniem dostępu do stron internetowych, m.in. ze względu na zagrożenia jakie niesie za sobą Internet (np. rozwój stron pedofilskich, rasistowskich, wspierających terroryzm, czy choćby udostępniających nielegalnie filmy czy muzykę). To jest kandydat do Nobla?

Marek: To trochę sytuacja jak z nożem. Owszem, może zostać użyty do przestępstwa, ale jednak w zdecydowanej większości przypadków służy do „krojenia” chleba. Zdecydowanie Internet ma więcej zalet i należy mu się ta nagroda.

Tomek: W sumie, po przyznaniu w 2009 roku nagrody Barackowi Obamie, za "dobre chęci", coraz mniej chyba w tej materii dziwi. Albo jest to spisek tajemnych sił, mających na celu całkowite odarcie tej nagrody z jakiegokolwiek poważania, albo ktoś wymyślił sobie ciekawy sposób, żeby przez 2 dni mówiły o nim media. Rozumiem, że Internet daje wielkie szanse, ale nagrodę Nobla nie zasłużył.

A co Wy myślicie na ten temat?

komentarze (1)

Wracam do tematu, o którym pisałem kilka tygodni temu. Przypominam, że przy okazji nowelizacji ustawy o grach hazardowych pojawił się pomysł wprowadzenia "Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych". W zeszłym tygodniu jej projekt został przyjęty przez rząd. Tymczasem w sieci toczy się w tej sprawie gorąca dyskusja - rejestr został uznany za próbę cenzury Internetu.
Wczoraj w specjalnym liście do internautów premier Donald Tusk obiecał, że raz jeszcze przyjrzy się krytykowanej nowelizacji ustawy. To efekt akcji internautów, którzy założyli m.in. stronę i profil na Facebooku. Akcję nagłośniły również tradycyjne media. To pierwszy raz gdy głos internautów został wzięty pod uwagę przez rządzących. Internauci mają szansę realnie wpłynąć na kształt wprowadzanego prawa.
"Moi Drodzy! Fakt, że tak wielu z Was zdecydowało się zabrać głos w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych to znak, że trzeba się spotkać i porozmawiać na ten temat” – napisał premier w liście do internautów. Jednocześnie zaprosił do debaty, która odbędzie się w przyszłym tygodniu.
Moim zdaniem za kilka lat, ten dzień będzie przyjęty za prawdziwy początek społeczeństwa informacyjnego w Polsce. Może dożyjemy czasów, kiedy wszystkie spory będą rozwiązywane w pokojowy sposób w internecie, zamiast protestów na ulicach. A jak Wy sądzicie?

komentarze (6)
nowe media , wpisów: 17
marketing , wpisów: 11
muzyka , wpisów: 1
sponsoring , wpisów: 9
internet , wpisów: 7
kultura , wpisów: 20
ludzie Orange-TP , wpisów: 30
podróże , wpisów: 2
telekomunikacja , wpisów: 18
odpowiedzialność , wpisów: 46
wydarzenia , wpisów: 39
nauka , wpisów: 1

tagi

rss

ostatnie komentarze

statystyki

Razem 1015 komentarzy w 201 wpisach

serwisy TP

polecane strony

zespół

Kasia Barys

Z wykształcenia jestem polonistką i marketingowcem. Zanim moje drogi zawodowe zaprowadziły mnie do...

Tomasz Sulewski

Choć z zamiłowania i wykształcenia jestem historykiem, lubię też nowoczesne technologie. W Grupie...

Monika Kulik

Moje doświadczanie zawodowe związane jest głównie z działaniami społecznymi. Pracę zaczynałam w...

Bartłomiej Roch Remisko

Jako ekspert ds. Odpowiedzialności Biznesu w Grupie TP zajmuję się także kwestiami związanymi z...

Tomek i Marek

Statystycznie mamy teraz 33 lata, ważymy 88 kg (obecnie :) i mamy 181 cm wzrostu (to się raczej nie...

Marek Wajda

Jestem dziennikarzem – kiedyś mediów zewnętrznych, teraz wewnętrznych. Zajmuję się komunikacją i PR....

Rysiek Kamiński

Zaczynam dzień od lektury gazet i sprawdzenia szumu informacyjnego. Na szczęście, od zawsze to część...

więcej

iPhone 4, czyli showtime w Polsce

27.08.2010

Jeśli wszystko poszło...

Alfa Romeo za hasło

25.08.2010

Promocja Orange Freedom

22.08.2010

Od poniedziałku ruszamy z...

Silnikowa opera

23.08.2010

W piątek nie...

Za mały i za słaby góral

23.08.2010

Za mały i za słaby: tak...

A to się zdziwiłem

20.08.2010

Powrót z wakacji...

Tips & Tricks - iPhone

02.09.2010

W piątek 29 sierpnia do...

Jak poprawić odbiór sygnału sieci mobilnej?

27.08.2010

Użytkownicy mobilnych...

Naviguj z Orange!

24.08.2010

Dzięki Orange...

newsletter

captcha

kalendarium