blog Orange - TP

o ludziach, Orange, TP, telekomunikacji i …

nowe media , wpisów: 17
marketing , wpisów: 11
muzyka , wpisów: 1
sponsoring , wpisów: 9
internet , wpisów: 7
kultura , wpisów: 20
ludzie Orange-TP , wpisów: 30
podróże , wpisów: 2
telekomunikacja , wpisów: 18
odpowiedzialność , wpisów: 46
wydarzenia , wpisów: 39
nauka , wpisów: 1

Wczoraj minęła rocznica napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę. W tym starciu nie mieliśmy szans. Ale co by się stało, gdyby nasze ówczesne dowództwo inaczej zorganizowało obronę? Co by się stało, gdyby nasza armia dysponowała dzisiejszą techniką wojskową? Jeśli kogoś interesuje alternatywna historia Polski z czystym sumieniem polecam cykl książek Marcina Ciszewskiego, pracownika Grupy TP. Pierwsza opowiada o kampanii wrześniowej, druga o Powstaniu Warszawskim (wygranym!), a trzecia przedstawia historię między tymi wydarzeniami. Zapraszam na wywiad z Marcinem.

Zainteresowanym polecam książki w formie audiobooków do pobrania na komputer, telefon i odtwarzacz, które dostępne są w Audiotece Orange. Na naszych klientów czekają tam zawsze ciekawe promocje oraz możliwość odsłuchania wybranych rozdziałów książek - za darmo. Zajrzyjcie też do audioteki.orange.pl w połowie października - nowa książka Marcina będzie dostępna w audiobooku jeszcze przed premierą księgarską.

komentarze (3)

Choć pracowali w TP kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, nasi emeryci i renciści nie tracą kontaktu z dawną firmą. Niedrogo wypoczywają w ośrodkach Exploris, gdzie raz na 2 lata mogą dostać dla siebie i współmałżonka dopłatę do wczasów (nawet do 75% ceny). Spotykamy ich więc nad morzem w przepięknych ośrodkach w Jastarni czy Ustroniu Morskim, na Mazurach w Piaskach kołu Rucianej Nidy czy w górach - w Karpaczu i Krynicy Górskiej.

Do działu socjalnego w Poznaniu często zagląda pani Aleksandra Rychlicka, która  prowadzi nieformalne stowarzyszenie byłych pracowników TP. Dziarska emerytka mimo ponad 80 lat co roku stara się, dzięki dofinansowaniu z dawnej firmy, zorganizować 3-4 wyjazdy w ciekawe zakątki Polski. I zawsze się jej się to udaje.

Ostatnią wycieczkę "Szlakiem drewnianych kościołów" po Wielkopolsce zorganizowała 5 sierpnia. Chętnych było tylu, że miejsca w autokarze zapełniły się w ciągu godziny. - Będę musiała jeszcze zorganizować jeszcze jedną wycieczkę tym szlakiem. W tym wieku każda okazja jest dobra by się spotkać i powspominać - żartuje pani Aleksandra.

komentarze (5)

Wracam do tematu wyprawy w góry Afganistanu. Podczas 14 dni pobytu w wysokogórskiej bazie uczestnikom udało się zdobyć aż 9 szczytów górskich! Niestety Sławkowi i jego ekipie nie udało się wejść na ostatni, o wysokości 5420 m. Utknęli kilkadziesiąt metrów przed wierzchołkiem. W ciągu półgodzinnej mordęgi w sypkim śniegu jednemu z uczestników udało się przejść tylko 15 metrów.

 „Musieliśmy się wycofać. Zresztą wejście na wysokość 5390 też kosztowało nas dużo sił. Zapadaliśmy się po pas nie mając żadnego oparcia dla nóg czy rąk. Momentami wyglądało to jak próby płynięcia kraulem. Techniki stosowane, żeby się nie zapadać były przeróżne z przewagą jednej – czekan, łokieć, biodro, kolano, stopa na żabkę i zaklęcia może teraz wytrzyma” – opowiada Sławek.

W drodze powrotnej przeżył zresztą bardzo groźną „przygodę”. Wpadł do szczeliny ukrytej pod sypkim śniegiem. Wisiał oparty na plecaku z nogami w powietrzu. Próby wyjścia kończyły się głębszym zapadaniem. Na szczęście w końcu udało mu się złapać twarde podłoże i wydostać. Jak ciężkie były warunki możecie zobaczyć na jednym z filmów z udziałem Sławka, nakręconym przez uczestników wyprawy.

Teraz Sławek i reszta ekipy rozpoczęli powrót do domu. Najpierw przez kilka dni karawaną ponad 100 km, później jazda jeepami przez bezdroża, a na końcu samolot z Duszanbe. A więcej filmów z wyprawy znajdziecie na Wirtualnej Polsce.

komentarze (1)

Sławek Korytkowski, nasz pracownik, który bierze udział w pierwszej od 32 lat wyprawie w góry Afganistanu (pisałem Wam o tym w ub. miesiącu) ma już pierwszy sukces. Wraz z kolegami zdobył szczyt o wysokości 5711 metrów. Ekspedycja trwała kilka godzin. Wszystko przez głęboki śnieg, w którym zapadali się co kilkanaście kroków (szli z ciężkimi plecakami!).

 

Baza wyprawy znajduje się w górach Ak Su (wschodnie rubieże Korytarza Rachańskiego). Stamtąd uczestnicy atakują poszczególne szczyty. Kilka dni po zdobyciu pierwszego szczytu Sławek spróbował zdobyć kolejną górę - 5446 m. Wtedy pogoda się pogorszyła. Wzrosła temperatura, zaczął padać śnieg z deszczem, a z moreny lodowca co chwila spadały kamienne lawiny. Przez dwa dni Sławek czekał na poprawę warunków, ale w końcu wrócił do bazy. W tym tygodniu pogoda się poprawiła i jeszcze raz spróbuje zaatakować ten sam szczyt. Trzymajcie kciuki za powodzenie i bezpieczeństwo akcji.

Relacje od ekipy są sporadyczne – nie zawsze udaje im się złapać wystarczająco silny sygnał z satelity. Na zdjęciu poniżej udana próba konfiguracji modemu satelitarnego (Sławek przy laptopie) i to jeszcze przed wyjściem do górskiej bazy. Więcej relacji znajdziecie tutaj. Po powrocie Sławka przeprowadzimy z nim dla Was wywiad.

komentarze (2)

Człowiek każdego dnia się czegoś uczy i dowiaduje o swoich znajomych. Lucynę Pastewską znam od kilku lat. Pracuje w biurze prasowym Grupy TP i zajmuje się kilkoma ciekawymi projektami (m.in. internetyzacja bibliotek, telefonia stacjonarna). Okazało się, że zanim tu trafiła skończyła m.in.: archeologię a dokładnie konserwację zabytków. Właśnie wyleciała Marsylii we Francji w poszukiwaniu pozostałości osadnictwa sięgających paleolitu. Szukać będą w jednym z ostatnich miejsc pobytu neandertalczyka w Europie.
Lucyna zapewnia, że na jej zainteresowania nie miały wpływu przygody Indiany Jonesa czy Lary Croft. „Obejrzałam je dopiero po studiach i nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Obiekty ich poszukiwań są często wydumane a filmowi archeolodzy żeby je zdobyć często niszczą wszystko na około! Do archeologii przyciągnęła mnie ciekawość i zamiłowanie do rozwiązywania łamigłówek.”

Jak wygląda w rzeczywistości praca archeologów? „To często monotonna i żmudna praca z pędzelkiem i szpachelką bez względu na pogodę - w upałach lub deszczach. Cierpliwych i ciekawych zawód ten jednak wynagradza ciekawymi odkryciami”.
Archeologia jest pasją Lucyny i zamierza pisać na ten temat doktorat. I uwaga, Lucyna jest również specjalistką od .... wamiprów i średniowiecza.

komentarze (2)

Wyruszyła pierwsza od 32 lat polska wyprawa w góry Afganistanu. Jednym z uczestników jest nasz pracownik - Sławek Korytkowski. Na co dzień w Pionie Sieci i Platform Usługowych Grupy TP zajmuje się usługami telewizją IPTV i wideo na żądanie VOD DTH (zarządzanie serwerami, bazami danych, aplikacjami, itp.). Po pracy jest miłośnikiem wspinaczki: „Pierwsze dotknięcie skały nastąpiło pod koniec lat 90-tych, a „poważniejsze” w 2004 roku kiedy zdecydowałem się pójść na kurs skałkowy i rok później taternicki - opowiada.

„Celem naszej wyprawy jest pokazanie, że Afganistan to nie tylko wojna i terroryzm. Swoją obecnością chcemy pokazać Afgańczykom, że obcokrajowcy przyjeżdżają do ich kraju nie tylko po to, by walczyć, ale także nieść pomoc humanitarną. Przekażemy im m.in. leki” – mówi. Jeśli chodzi o wspinaczkę to głównym celem wyprawy jest szczyt liczący według map sztabu generalnego Armii Czerwonej 6094 metry npm - Kara Dżilga I. Droga na szczyt wiedzie lodowo-śnieżnym zboczem.

Afganistan kojarzy się teraz przede wszystkim z wojną. Co na to Twoja rodzina? „Stwierdziła, że mam nie po kolei w głowie:) Oczywiście są pełni obaw ale już trochę się przyzwyczaili do moich "dziwactw" – mówi. „Korytarz Wachański jest miejscem, w którym aktywność ugrupowań rebelianckich nie jest praktycznie obserwowana. Sporadycznie pojawiają się jednak doniesienia o aktywności bandytów i rabusiów. Mimo wszystko podjęliśmy wiele działań mających nas zabezpieczyć” - dodaje.

Powrót planowany jest na połowę sierpnia. Relacje z wyprawy można śledzić na portalu Wirtualna Polska, również dzięki TP i Orange, która wyposażyła wyprawę m.in. w modem satelitarny ze słuchawką, panel słoneczny oraz laptop do obróbki filmów z oprogramowaniem.

 

komentarze (1)

Od wczoraj trwa w Gdyni wielkie święto muzyki - Opener Festival. W tym roku można usłyszeć i zobaczyć na żywo takie gwiazdy jak  Pearl Jam czy Skunk Anansie. Obok muzycznych tuzów na festiwalu zaprezentują się także debiutanci. Wśród nich zespół, którego członkiem jest nasz pracownik - Maciek Bąk. Od 5 lat pracuje w polskim Orange Labs, gdzie zajmuje się prototypowaniem usług - od koncepcji, przez specyfikację po architekturę sieciową.
Jak godzi pracę z działalnością w zespole i koncertami? „Jak tylko się udaje. Na szczęście ani jedno ani drugie nie cierpi na tym dualizmie. Co najwyżej ja cierpię z powodu braku snu i czasu wolnego na leżenie i odpoczynek" – mówi.
"Letters from Silence" to dwóch facetów a całe mnóstwo muzyki. Dużo ekspresji, hałasu, nastrojów i przestrzeni. Jest zadziornie i ekspresyjnie. Potrafimy przyłożyć " – opisuje swoją muzykę Maciek.

Już jutro będziecie mogli przekonać się jak brzmią na żywo. Dla pierwszej osoby, która prześle zdjęcie z ich występu na adres konkurs.blogowy@orange.pl mamy nagrodę - debiutancką EP-kę Letters from Silence.

komentarze (2)

TP zostawiło konkurentów daleko w tyle. Dialog, Netia, Exatel nie mieli szans. Zwyciężyło doświadczenie w trudnych warunkach, gdyż wiatr często zmieniał kierunek i ważna była współpraca zgranego zespołu. Dzięki temu wykorzystując wiatr halsowali z prędkością szerokopasmowego Internetu. W ten sposób załoga TP wygrała trzeci raz z rzędu IT CUP, czyli Międzynarodowe Żeglarskie Mistrzostwa Polski Branży Teleinformatycznej. W zawodach wzięło udział łącznie 16 ekip.
Nasza drużyna zdecydowanie zdominowała mistrzostwa w ostatnich latach. – To nasze To nasze 7 zwycięstwo w mistrzostwach na 10 startów. Raz byliśmy drudzy, raz trzeci i tylko raz poza podium” – mówi Robert Kozioł, sternik. – Tegoroczne, ponieważ było 3 z rzędu, uważamy za najcenniejsze.

Trzon ekipy tworzy razem z Piotrkiem Dąbrowskim i Michałem Michalakiem, z którymi pływają wspólnie 10 lat. 5 lat temu dołączył do nich Konrad Nowakowski.
Na co dzień pracują w różnych działach firmy. Robert jest kierownikiem wydziału analiz i robi właśnie analizy i raporty dla oferty detalicznej, Konrad i Piotrek zajmują się utrzymaniem neostrady a Michał zarządza kampaniami marketingowymi.
- Co roku startujemy właśnie na IT Cup oraz na regatach pracowników TP lub regatach grupy kapitałowej. Jeżeli finanse pozwalają reprezentujemy firmę na zewnętrznych zawodach. W 2002 startowaliśmy w żeglarskiej lidze biznesu czy w 2007 na regatach Big Biznes Cup w Mikołajkach gdzie wypływaliśmy 2 miejsce – opowiada Michał Michalak.
W zawodach wzięła udział również druga załoga z TP ze sternikiem Bogusławem Komorowskim. Zdobyli drugie miejsce i dzięki temu Grupa TP wygrała również w klasyfikacji zespołowej.
Wszystkim żeglarzom życzymy wiele udanych rejsów, zwłaszcza, że sezon w pełni. Stopy wody pod kilem : )

komentarze (1)

Już w najbliższą sobotę w Warszawie odbędzie się Społeczny Rajd Rowerowy na Rzecz Osób z Autyzmem „Masa na Autyzm”. Start Rajdu o godz. 14.00 z Pola Mokotowskiego (od strony ul. Batorego), ale liczne atrakcje czekają już od godz. 11.00 (m.in. koncerty  Wilson Square oraz The Electric Lemons.
Dla mnie to będzie otwarcie sezonu, którym rozpocznę przygotowania do udziału w maratonie. Warto wziąć udział w Rajdzie, m.in. dlatego, że za każdy kilometr, przejechany przez jednego uczestnika rajdu, Fundacja Orange przekaże 3 zł na rzecz osób z autyzmem. Zebrane w tym roku fundusze zostaną przekazane na rozwój wczesnej diagnostyki oraz intensywną  terapię dzieci z autyzmem.
Tegoroczna trasa liczy 12 km i wiedzie przez centrum Warszawy. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Udział w rajdzie jest bezpłatny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Można zapisywać się na miejscu, ale żeby mieć gwarancje udziału w tej imprezie najlepiej wcześniej wypełnić formularz zgłoszeniowy. Na trasie pojawią się również pracownicy z Grupy TP, którzy nie tylko będą brali udział w rajdzie, ale również jako wolontariusze będą pomagać jego organizatorom. To tylko jedna z nielicznych form prowadzonego w naszej Grupie programu Orange Community, który wspiera zaangażowanie pracowników Grupy TP w przedsięwzięcia charytatywne, na rzecz środowiska, wokół zasad etycznych oraz inne akcje społeczne. Trzymajmy kciuki, żeby pogoda się poprawiła, a jeśli nie… to nie zapomnijmy zamontować błotników i do zobaczenia na Masie! W sobotę opiszę wrażenia z tego rajdu.

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Kasia zapraszała Was w najbliższą niedzielę na koncert Ive Mendes, a ja w ten sam dzień na koncert Piotrka Skowrońskiego, naszego Elvisa.

Tym razem wystąpi on w Bielsku Białej, a tytuł koncertu, jakżeby inaczej One night with ELVIS. Koncert rozpocznie się o godz. 18 w RudeBoy Club.

Jakby ktoś z blogowiczów się pojawił to proszę o przesłanie fotek. Pierwsza osoba dostanie jakiś fajny gadżet w prezencie ; )

 

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Widzieliście kiedyś skoki ze spadochronem w dużych formacjach? Jest w tym coś pięknego, fascynującego i jednocześnie wzbudzającego grozę. W przyszłym roku w Tajlandii (styczeń 2011) odbędzie się próba bicia rekordu świata i rekordu Guinessa w skoku grupowym (największa do tej pory formacja, w 2006 r. liczyła 400 skoczków!). Po raz pierwszy do takiego projektu zostali zaproszeni Polacy. Jednym z pięciu szczęśliwców jest Sebastian Dratwa, który pracuje w Grupie TP jako główny specjalista ds. Bezpieczeństwa Systemów Telekomunikacyjnych. Jak to się stało, że akurat on będzie reprezentował nasz kraj? „Żeby się zakwalifikować do takiego rekordu trzeba się pokazać z jak najlepszej strony podczas mniejszych imprez. Wymagane są najwyższe umiejętności, weryfikowane w powietrzu. Na swoim koncie mam ponad 5 tys. skoków. Prowadzę również swoją szkołę. To dla mnie olbrzymie wyróżnienie i nie zamierzam tej szansy zmarnować” – zapewnia Sebastian.

Jaka jest specyfika skoków w dużych formacjach? „To praca zespołowa. Skok grupowy jest zaplanowany w najmniejszych detalach - od miejsc w samolocie, po każdy krok aż do drzwi. Każdy wie gdzie jest jego pozycja, w jakiej kolejności dochodzić do formacji oraz dokładnie z kim i kiedy powinien z tej formacji odlecieć aby bezpiecznie otworzyć spadochron. Żeby zbudować formację trzeba umieć dosłownie latać - sterujemy własnym ciałem. Jedynym ograniczeniem jest czas swobodnego spadania. Od momentu wyskoczenia z samolotu z wysokości 4000m, do wysokości otwarcia spadochronu (1000m) mamy około minuty. Najpiękniejszej minuty, pełnej radości z latania” – mówi z przekonaniem. „Dla żądnych emocji też coś się znajdzie - szczególnie w pierwszej fazie edukacji spadochronowej poziom adrenaliny jest raczej na dość wysokim poziomie :) Trudno przejść obojętnie obok otwartych drzwi w pełni sprawnego samolotu na wysokości 4km nad ziemią” - dodaje Sebastian. Wszystkim pasjonatom skoków spadochronowych życzę błękitnego nieba! Ja zdecydowanie preferuję ziemię (rower, snowboard), ewentualnie wodę (nurkowanie). A Wy chcielibyście spróbować skoków spadochronowych?

komentarze (7)

Kilka dni temu zachęcałem studentów, żeby wzięli udział w konkursie "Grasz o staż", żeby w wakacje zobaczyli jak wygląda praca w naszej firmie. Teraz kolejny dowód, że warto u nas pracować. Grupa TP to atrakcyjne miejsce pracy, nie bez powodu niedawno zostaliśmy Liderem Zarządzania Zasobami Ludzkimi. Firma zapewnia pracownikom rozwój. Co roku wybierane są osoby, które mają potencjał menedżerski. Zaliczane są do grona tzw. Talentów. Konkurencja w tym roku była duża – zwycięzcy zostali wybrani spośród ponad 1200 pracowników zgłoszonych do programu. Dzisiaj do ich grona dołączyło kolejne 59 osób, obecnie ich grupa liczy ich już 300. Przez 4 lata trwania programu awansowały już 62 osoby, a 16 uczestniczyło w międzynarodowych programach rozwojowych Orange Talents Programmes.

Magda Wawryniuk, tegoroczna laureatka mówi: „Najtrudniejszym etapem selekcji był dla mnie etap pierwszy, kiedy trzeba było wykazać się szybkością podejmowania decyzji podczas testu weryfikującego logiczne-analityczne myślenie kandydatów. Drugi etap to komisja kwalifikacyjna. Trzeci etap to assesment center, gdzie przez cały dzień pracowaliśmy w mniejszych i większych grupach oraz pracując indywidualnie. Ten etap był swoistą sieczką - zadanie za zadaniem, każde inne, praktycznie bez przerw. Co ważne, każdy z etapów nie sprawdzał specyficznej wiedzy kandydatów, ale ich umiejętności myślenia nieszablonowego i odważnego działania. Wydaje mi się, że decydujące o zakwalifikowaniu się do programu są właśnie te dwie cechy oraz podejmowanie szybkich, odważnych decyzji. Generalnie mam wrażenie, że talenty to osoby, które działają zgodnie z mottem "Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi" :-)

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Pamiętacie jak zachęcałem Was do wysłuchania radiowej audycji o podróży naszego kolegi, Krzyśka Świdraka, do Nepalu?. Namówiłem go, aby specjalnie dla Was opowiedział o swojej pasji. Krzysiek napisał książkę wydaną przez National Geographic pt. „Świat w zasięgu nosa”. Do tej niezwykłej podróży zaprosił m.in. Urszulę Dudziak, Beatę Pawlikowską, Martynę Wojciechowską, Marka Kamińskiego i Mateusza Kusznierewicza, którzy opowiedzieli o swoich zapachowych wspomnieniach z podróży. Teraz Krzysiek kończy pisać drugą książkę, tym razem o dźwiękach.
Krzysiek zawsze był niespokojnym duchem. Kilkanaście lat temu poznałem go w Gazecie Wyborczej w Opolu, gdzie był "człowiekiem orkiestrą". Zawsze pełen pomysłów na nietypowe teksty i eventy. I tak mu zostało :) Również z pomysłami na wakacje. Nie jeździ z biurami podróży, tylko sam. Nieraz podróż do miejsca docelowego zajmuje mu 2 tygodnie! (tak było z podróżą do Indii). Dlaczego? „Dzięki temu lepiej można poznać ludzi, zwyczaje, a jeśli trafisz na ciekawe miejsce, możesz się w nim dłużej zatrzymać” – tłumaczy. Odwiedził już m.in.: Indie (2 razy), Nepal, Madagaskar, Iran, Turcję, Pakistan.
Jak wpadł na pomysł książki, dlaczego warto podróżować? Oto recepta Krzyśka.   

Jeśli kogoś Krzysiek zaciekawił zapraszam na spotkanie z nim. Dzisiaj o godz. 19 w cyklu spotkań podróżniczych „Środy na jagody” (Tarabuk, ul. Browarna 6, Warszawa) opowie więcej o swojej książce, pokaże niesamowite slajdy z wypraw a jego opowieści Was zafascynują. Wiem - bo byłem na podobnym spotkaniu. Miłej zabawy, a teraz wracam do Ani, bo właśnie się budzi :)

wyraź swoją opinię jako pierwszy

- Dla mnie malarstwo to rodzaj fajnej zabawy. Przynosi mi to jeszcze więcej frajdy gdy okazuje się, że mój obraz ktoś chce mieć u siebie w domu lub w biurze. To oznacza, że i ta osoba również bierze udział w tej zabawie – opowiada Natalia Borowicz, malarka z TP, która na co dzień w Departamencie Efektywności Grupy TP zajmuje się procesami biznesowymi.
Jak zaczęła się jej pasja i dlaczego warto malować opowie Wam w poniższym filmie.

 

Wśród naszych pracowników jest kilkudziesięciu pasjonatów malarstwa i fotografii. Spotykają się na plenerach organizowanych przez Komisję Krajową Sportu Turystyki i Kultury TP. Artyści postanowili się odwdzięczyć i przekazali bezpłatnie 70 obrazów i 60 fotografii, które wystawiono na specjalnej aukcji wewnętrznej. Najdroższy obraz "Wakacje" autorstwa Natalii Borowicz, został sprzedany za kwotę aż 1200 zł. Cały dochód zebrany z tej aukcji 13 978 zł został przekazany Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy im. Władysława Buszkowskiego w Kielcach i dla Domu Dziecka w Nagłowicach.

komentarze (3)

Jak sprawić przyjemność chorym dzieciom w szpitalu? Wyjaśnia to nasza koleżanka, Maria Piechocka z biura prasowego w Poznaniu, która przesłała nam relację z akcji wolontariackiej.

Odpowiedź dały mi ich uśmiechnięte buziaki, gdy podziwiały efekt pracy wolontariuszy w Szpitalu Rehabilitacyjnym w Kiekrzu. Przerobienie starej, szpitalnej świetlicy na Bajkowy Kącik zajęło 15 zapaleńcom z TP i Orange ponad dwa tygodnie.

W tym czasie wymienili okna, drzwi, meble i wykładzinę. Ściany zostały wyrównane i pomalowane. Na suficie pojawiły się kasetony, na ścianach zamek a u jego podnóża kolorowa łąka.

Radość na twarzach dzieciaków całkowicie zrekompensowała wszelkie trudy wolontariuszy. Wszyscy zapomnieli o farbie w oczach i obitych palcach.

To już 14 Bajkowy Kącik który powstał dzięki wsparciu Fundacji Orange i pracy wolontariuszy. Po raz pierwszy, nie skończyło się jednak na pięknym pomalowaniu ścian i wstawieniu nowych mebli. To pomieszczenie przeszło generalny remont.

wyraź swoją opinię jako pierwszy
nowe media , wpisów: 17
marketing , wpisów: 11
muzyka , wpisów: 1
sponsoring , wpisów: 9
internet , wpisów: 7
kultura , wpisów: 20
ludzie Orange-TP , wpisów: 30
podróże , wpisów: 2
telekomunikacja , wpisów: 18
odpowiedzialność , wpisów: 46
wydarzenia , wpisów: 39
nauka , wpisów: 1

tagi

rss

ostatnie komentarze

statystyki

Razem 1015 komentarzy w 201 wpisach

serwisy TP

polecane strony

zespół

Kasia Barys

Z wykształcenia jestem polonistką i marketingowcem. Zanim moje drogi zawodowe zaprowadziły mnie do...

Tomasz Sulewski

Choć z zamiłowania i wykształcenia jestem historykiem, lubię też nowoczesne technologie. W Grupie...

Monika Kulik

Moje doświadczanie zawodowe związane jest głównie z działaniami społecznymi. Pracę zaczynałam w...

Bartłomiej Roch Remisko

Jako ekspert ds. Odpowiedzialności Biznesu w Grupie TP zajmuję się także kwestiami związanymi z...

Tomek i Marek

Statystycznie mamy teraz 33 lata, ważymy 88 kg (obecnie :) i mamy 181 cm wzrostu (to się raczej nie...

Marek Wajda

Jestem dziennikarzem – kiedyś mediów zewnętrznych, teraz wewnętrznych. Zajmuję się komunikacją i PR....

Rysiek Kamiński

Zaczynam dzień od lektury gazet i sprawdzenia szumu informacyjnego. Na szczęście, od zawsze to część...

więcej

iPhone 4, czyli showtime w Polsce

27.08.2010

Jeśli wszystko poszło...

Alfa Romeo za hasło

25.08.2010

Promocja Orange Freedom

22.08.2010

Od poniedziałku ruszamy z...

Silnikowa opera

23.08.2010

W piątek nie...

Za mały i za słaby góral

23.08.2010

Za mały i za słaby: tak...

A to się zdziwiłem

20.08.2010

Powrót z wakacji...

Tips & Tricks - iPhone

02.09.2010

W piątek 29 sierpnia do...

Jak poprawić odbiór sygnału sieci mobilnej?

27.08.2010

Użytkownicy mobilnych...

Naviguj z Orange!

24.08.2010

Dzięki Orange...

newsletter

captcha

kalendarium