blog Orange - TP

o ludziach, Orange, TP, telekomunikacji i …

muzyka , wpisów: 7
marketing , wpisów: 29
internet , wpisów: 32
film , wpisów: 15
kultura , wpisów: 59
telekomunikacja , wpisów: 45
podróże , wpisów: 5
wydarzenia , wpisów: 100
nowe media , wpisów: 42
sponsoring , wpisów: 15
ludzie Orange-TP , wpisów: 49
media , wpisów: 2
odpowiedzialność , wpisów: 100
nauka , wpisów: 7
Jaka była Twoja ulubiona gra z dzieciństwa (zakładam, że wtedy jeszcze planszowa)?
Może to zabrzmi banalnie, ale… szachy. Mój tato nauczył mnie w nie grać, miałem z tego wielką frajdę. Grałem z ludźmi starszymi ode mnie, czasem nawet wygrywałem. Poza samą grą fajne było to, że czułem, że „dorośli” (miałem wtedy 10 lat) traktują mnie poważniej, kiedy potrafię skopać im tyłek na szachownicy. Oprócz tego z kuzynami grałem pasjami w „Eurobusiness” – jedna partia potrafiła czasem trwać tygodniami. Sojusze, ratowanie się wzajemnie przed bankructwem tylko po to, by nie zakończyć gry zbyt wcześnie, podkradanie pięniędzy z banku, to właśnie pamiętam.
Freddie Mercury z Queenu w piosence "Play the game" namawiał wszystkich, żeby "zagrali w grę miłości". Ty, jak się zdaje, uważasz, że grać można nie tylko w miłość, ale dużo szerzej - w całe życie. Czy wyjście do warzywniaka po zakupy może być grą?
Może, wszystko może być grą. Gra, zabawa, to nie jest nawet konkretna czynność, to stan umysłu, który masz wyruszając do jakiegoś działania. Możesz grać z innymi – nawet jeśli inni uczestnicy gry nie są świadomi, że w niej są. Zakładanie się ze sobą samym, która kolejka w McDonaldzie zostanie obsłużona szybciej to nic innego, jak właśnie taka gra. Możesz grać ze sobą, możesz powiedzieć, że grasz przeciw komuś – tak jak mówiłem, mnóstwo zależy od nastawienia, z jakim „wchodzisz w świat gry”.
Ale czy gry można traktować tak naprawdę na serio? Wszystkim nam gra kojarzy się chyba przede wszystkim z zabawą. Czy gry mogą przydać się w biznesie, szkole, działaniach społecznych?
Widzisz, zabawa i biznes, zabawa i produktywne spędzanie czasu wzajemnie się nie wykluczają. Ten podział na „czas spędzony na pracy” (w domyśle: nuda i harówka) i „czas spędzony na zabawie” (w domyśle: robię to, co lubię) jest sztuczny, towarzyszy nam ledwie kilkaset lat. Wiesz, kiedy zaczęliśmy „chodzić do pracy”? Kiedy pojawiły się pierwsze fabryki, w erze rewolucji przemysłowej. Wcześniej taki podział nie istniał – hrabią się było, tak samo jak było się chłopem, marynarzem czy niewolnikiem. Nie była to praca ani zabawa, po prostu życie. Ten, kto nauczył się kochać to, co robi, po prostu był szczęśliwszy, niż cała reszta. Dziś nie jesteśmy niewolnikami, możemy zmieniać pracę, ale jedno pozostaje niezmienne: jeśli nauczysz się kochać to, co robisz (albo chociaż dobrze się bawić robiąc to), będziesz po prostu szczęśliwszy. Grywalizacja to właśnie wstrzykiwanie elementu „frajdy” do rzeczy, które i tak robimy – bo musimy, bo chcemy, ale nie sprawiają nam przyjemności.
A czy taka „grywalizacja” nia ma także ciemnych stron? Gry w jakimś sensie zjadają nasze prawdziwe życie - ludzie sadzą marchewki na Farmville'u zamiast je sadzić w ogródku i chodzą na randki swoimi Simami zamiast iść na spacer. Nie boisz się, że grywalizacja pogłębia ten trend?
Nie boję się, bo grywalizacja wcale nie jest powiązana z grami komputerowymi. Można grać w prawdziwym ogrodzie, bawić się na prawdziwym spacerze. To powiązanie grywalizacji z elektronicznymi gadżetami bierze się stąd, że do stworzenia świata gry muszą być spełnione określone warunki. Jednym z nich jest np. natychmiastowa informacja zwrotna – musisz wiedzieć, czy to, co robisz jest zgodne z regułami gry i przybliża Cię do celu. Do tej pory stworzenie takiego świata wymagało określonego miejsca, np. boiska sportowego z jego sędzią, granicami. Albo komputera, w którym świat ten był wirtualny. Grywalizacja staje się popularna, bo mnóstwo elementów koniecznych do stworzenia świata gry możemy teraz nosić w kieszeni – rolę sędziego czy łącznika ze znajomymi spełniają specjalne aplikacje w naszych telefonach komórkowych. Dziś zamiast dostawać punkty za posadzenie wirtualnej fasoli możesz je dostać za odwiedzenie prawdziwego pola z fasolą. Albo rynku w jakimś mieście. To ocean możliwości, który dopiero uczymy się odkrywać i doceniać.
Skorzystam z okazji, że mogę zadać specjaliście pytanie, które mnie męczy od dłuższego czasu: dlaczego Angry Birds robi taką furorę na całym świecie (tu biję się także we własne piersi)? Przecież, patrząc na to obiektywnie, to strasznie banalny produkt. Ludzie wolą grać w gry banalne, niż w skomplikowane?
Och, Angry Birds daleko do banalnej gry. Zawiera w sobie mnóstwo mechanizmów, które sprawiają, że gra jest taką frajdą. Na początku grasz jedynie po to, by posuwać się dalej w grze, zaliczać kolejne poziomy. Ale wraz z rozwojem Twoich umiejętności gra rzuca Ci kolejne wyzwania: przejdź poziom zdobywając dwie lub trzy gwiazdki, przejdź poziom zdobywając więcej punktów, niż Twoi znajomi, znajdź ukryte losowo w grze artefakty, zbierz całą ich kolekcję. To wszystko (poziomy, wyzwania, kolekcje, rywalizacja, dążenie do doskonałości) to mechanizmy grywalizacji. Nie są nowe, psychologowie byli świadomi ich uzależniającej mocy od dawna. Wracając do Twojego pytania: ludzie nie rozróżniają gier banalnych i nie-banalnych. Większość gra w takie, które po prostu sprawiają im frajdę. Angry Birds należy do tej właśnie kategorii dla bardzo wielu graczy. 
I na koniec - pierwsze miejsce w rankingu "10 najbardziej wpływowych osób w branży interaktywnej", złota dziesiątka w rankingu blogerów wg Kominka - czy czujesz się osobą, która wpływa na polską rzeczywistość? Jakie to uczucie?
Uwierzysz, jeśli powiem, że jest mi obce? Na polską rzeczywistość wpływają ludzie występujący w „Tańcu z gwiazdami” albo na okładce Vivy. Blogi, media społecznościowe, branża interaktywna to stosunkowo małe społeczności, nie ma tu chyba mowy o wielkim „rządzie dusz”. Wspomniałeś o złotej dziesiątce w rankingu Kominka – mam przyjemność znać osobiście niemal wszystkich ludzi z tej dziesiątki. Spotykamy się na wydarzeniach branżowych, dzielimy informacjami, mamy wspólne zainteresowania. Najbardziej „wpływotwórczy” według mnie jest tu ranking, którego nie wymieniłeś – „Grywalizacja” powtórzyła sukces „Zakamarków marki” i znalazła się na pierwszym miejscu listy bestsellerów wydawnictwa OnePress. I to zanim książka ukazała się oficjalnie na rynku, wynik wybudowała sama przedsprzedaż. To jest wielkie zaufanie ze strony moich czytelników i z tego jestem najbardziej dumny. Bo czym innym jest rozdawać darmowe – w sumie – tytuły w rankingach, a czym innym sprawić, by ludzie chcieli wydawać pieniądze, by słuchać tego, co mam do powiedzenia. I świadomość tego, że ludzie mi ufają, chcą mnie słuchać to niesamowite uczucie. Napędza mnie.
Pytanie konkursowe: opisz grę, której nikt nie zna. Taką, w którą grasz ze sobą. 
Oceniam jakość wypowiedzi w komentarzach. Na ocenę będzie rzutował także „społeczny wpływ” gracza – liczba lajków przy komentarzu (masz coś takiego?). Jeśli nie masz, zostajemy tylko przy jakości eseju :)

Słyszeliście może już kiedyś o grywalizacji? To termin, którym określa się wykorzystywanie mechanizmów, które znamy z gier (zabawy, współzawodnictwa, poziomowania wymagań) do realizacji różnych działań społecznych, czy biznesowych. Coraz więcej osób nad Wisłą dyskutuje o tym fenomenie, poprosiłem więc Pawła Tkaczyka, jednego z najważniejszych w Polsce speców od tego tematu, o kilka słów komentarza. Poniżej wywiad, a po nim konkurs :)

fot. Aleksandra Anzel

Pawle, jaka była Twoja ulubiona gra z dzieciństwa (zakładam, że wtedy jeszcze planszowa)?

Może to zabrzmi banalnie, ale… szachy. Mój tato nauczył mnie w nie grać, miałem z tego wielką frajdę. Grałem z ludźmi starszymi ode mnie, czasem nawet wygrywałem. Poza samą grą fajne było to, że czułem, że „dorośli” (miałem wtedy 10 lat) traktują mnie poważniej, kiedy potrafię skopać im tyłek na szachownicy. Oprócz tego z kuzynami grałem pasjami w „Eurobusiness” – jedna partia potrafiła czasem trwać tygodniami. Sojusze, ratowanie się wzajemnie przed bankructwem tylko po to, by nie zakończyć gry zbyt wcześnie, podkradanie pięniędzy z banku, to właśnie pamiętam.

Freddie Mercury z Queenu w piosence "Play the game" namawiał wszystkich, żeby "zagrali w grę miłości". Ty, jak się zdaje, uważasz, że grać można nie tylko w miłość, ale dużo szerzej - w całe życie. Czy wyjście do warzywniaka po zakupy może być grą?

Może, wszystko może być grą. Gra, zabawa, to nie jest nawet konkretna czynność, to stan umysłu, który masz wyruszając do jakiegoś działania. Możesz grać z innymi – nawet jeśli inni uczestnicy gry nie są świadomi, że w niej są. Zakładanie się ze sobą samym, która kolejka w McDonaldzie zostanie obsłużona szybciej to nic innego, jak właśnie taka gra. Możesz grać ze sobą, możesz powiedzieć, że grasz przeciw komuś – tak jak mówiłem, mnóstwo zależy od nastawienia, z jakim „wchodzisz w świat gry”.

Ale czy gry można traktować tak naprawdę na serio? Wszystkim nam gra kojarzy się chyba przede wszystkim z zabawą. Czy gry mogą przydać się w biznesie, szkole, działaniach społecznych?

Widzisz, zabawa i biznes, zabawa i produktywne spędzanie czasu wzajemnie się nie wykluczają. Ten podział na „czas spędzony na pracy” (w domyśle: nuda i harówka) i „czas spędzony na zabawie” (w domyśle: robię to, co lubię) jest sztuczny, towarzyszy nam ledwie kilkaset lat. Wiesz, kiedy zaczęliśmy „chodzić do pracy”? Kiedy pojawiły się pierwsze fabryki, w erze rewolucji przemysłowej. Wcześniej taki podział nie istniał – hrabią się było, tak samo jak było się chłopem, marynarzem czy niewolnikiem. Nie była to praca ani zabawa, po prostu życie. Ten, kto nauczył się kochać to, co robi, po prostu był szczęśliwszy, niż cała reszta. Dziś nie jesteśmy niewolnikami, możemy zmieniać pracę, ale jedno pozostaje niezmienne: jeśli nauczysz się kochać to, co robisz (albo chociaż dobrze się bawić robiąc to), będziesz po prostu szczęśliwszy. Grywalizacja to właśnie wstrzykiwanie elementu „frajdy” do rzeczy, które i tak robimy – bo musimy, bo chcemy, ale nie sprawiają nam przyjemności.

A czy taka „grywalizacja” nia ma także ciemnych stron? Gry w jakimś sensie zjadają nasze prawdziwe życie - ludzie sadzą marchewki na Farmville'u zamiast je sadzić w ogródku i chodzą na randki swoimi Simami zamiast iść na spacer. Nie boisz się, że grywalizacja pogłębia ten trend?

Nie boję się, bo grywalizacja wcale nie jest powiązana z grami komputerowymi. Można grać w prawdziwym ogrodzie, bawić się na prawdziwym spacerze. To powiązanie grywalizacji z elektronicznymi gadżetami bierze się stąd, że do stworzenia świata gry muszą być spełnione określone warunki. Jednym z nich jest np. natychmiastowa informacja zwrotna – musisz wiedzieć, czy to, co robisz jest zgodne z regułami gry i przybliża Cię do celu. Do tej pory stworzenie takiego świata wymagało określonego miejsca, np. boiska sportowego z jego sędzią, granicami. Albo komputera, w którym świat ten był wirtualny. Grywalizacja staje się popularna, bo mnóstwo elementów koniecznych do stworzenia świata gry możemy teraz nosić w kieszeni – rolę sędziego czy łącznika ze znajomymi spełniają specjalne aplikacje w naszych telefonach komórkowych. Dziś zamiast dostawać punkty za posadzenie wirtualnej fasoli możesz je dostać za odwiedzenie prawdziwego pola z fasolą. Albo rynku w jakimś mieście. To ocean możliwości, który dopiero uczymy się odkrywać i doceniać.

Skorzystam z okazji, że mogę zadać specjaliście pytanie, które mnie męczy od dłuższego czasu: dlaczego Angry Birds robi taką furorę na całym świecie (tu biję się także we własne piersi)? Przecież, patrząc na to obiektywnie, to strasznie banalny produkt. Ludzie wolą grać w gry banalne, niż w skomplikowane?

Och, Angry Birds daleko do banalnej gry. Zawiera w sobie mnóstwo mechanizmów, które sprawiają, że gra jest taką frajdą. Na początku grasz jedynie po to, by posuwać się dalej w grze, zaliczać kolejne poziomy. Ale wraz z rozwojem Twoich umiejętności gra rzuca Ci kolejne wyzwania: przejdź poziom zdobywając dwie lub trzy gwiazdki, przejdź poziom zdobywając więcej punktów, niż Twoi znajomi, znajdź ukryte losowo w grze artefakty, zbierz całą ich kolekcję. To wszystko (poziomy, wyzwania, kolekcje, rywalizacja, dążenie do doskonałości) to mechanizmy grywalizacji. Nie są nowe, psychologowie byli świadomi ich uzależniającej mocy od dawna. Wracając do Twojego pytania: ludzie nie rozróżniają gier banalnych i nie-banalnych. Większość gra w takie, które po prostu sprawiają im frajdę. Angry Birds należy do tej właśnie kategorii dla bardzo wielu graczy. 

I na koniec - pierwsze miejsce w rankingu "10 najbardziej wpływowych osób w branży interaktywnej", złota dziesiątka w rankingu blogerów wg Kominka - czy czujesz się osobą, która wpływa na polską rzeczywistość? Jakie to uczucie?

Uwierzysz, jeśli powiem, że jest mi obce? Na polską rzeczywistość wpływają ludzie występujący w „Tańcu z gwiazdami” albo na okładce Vivy. Blogi, media społecznościowe, branża interaktywna to stosunkowo małe społeczności, nie ma tu chyba mowy o wielkim „rządzie dusz”. Wspomniałeś o złotej dziesiątce w rankingu Kominka – mam przyjemność znać osobiście niemal wszystkich ludzi z tej dziesiątki. Spotykamy się na wydarzeniach branżowych, dzielimy informacjami, mamy wspólne zainteresowania. Najbardziej „wpływotwórczy” według mnie jest tu ranking, którego nie wymieniłeś – „Grywalizacja” powtórzyła sukces „Zakamarków marki” i znalazła się na pierwszym miejscu listy bestsellerów wydawnictwa OnePress. I to zanim książka ukazała się oficjalnie na rynku, wynik wybudowała sama przedsprzedaż. To jest wielkie zaufanie ze strony moich czytelników i z tego jestem najbardziej dumny. Bo czym innym jest rozdawać darmowe – w sumie – tytuły w rankingach, a czym innym sprawić, by ludzie chcieli wydawać pieniądze, by słuchać tego, co mam do powiedzenia. I świadomość tego, że ludzie mi ufają, chcą mnie słuchać to niesamowite uczucie. Napędza mnie.

-----

Jeśli temat grywalizacji jakoś Was zainteresował, to mamy także dla Was, wspólnie z Pawłem, konkurs. Nagrodami w konkursie są książki: "Grywalizacja", "Zakamarki marki" (obie autorstwa Pawła) oraz "Współbrzmienie" Nancy Duarte. Zadanie jest proste: należy w komentarzu opisać grę, której nikt nie zna. Taką, w którą gracie ze sobą. Wyboru zwycięzców dokona Paweł, oceniając jakość wypowiedzi w komentarzach - warto się więcej postarać, bo książki są naprawdę ciekawe. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi 31 stycznia.

A jeśli ktoś z Was nie ma ochoty czekać tak długo, w nic jeszcze nie gra (ale chce się nauczyć), wstydzi się, nie ma czasu pisać, albo cokolwiek innego, to przypominam, że do 31 stycznia także możecie kupić "Grywalizację" samodzielnie w przedsprzedaży. Jest taniej i z bardzo ciekawą niespodzianką, niedostępną w innej formie. Szczegóły znajdziecie tutaj

To jak, w co tam gracie? :)

komentarze (2)

Jeśli chcesz wygrać telefon Nokia Lumia 800 masz czas tylko do najbliższego poniedziałku (30 stycznia). Wystarczy, że zarejestrujesz się na stronie testuj z Orange i odpowiesz na dwa proste pytania: jaki system operacyjny zastosowano w tym telefonie oraz dlaczego właśnie Ty powinieneś go testować? Wybrane osoby przez miesiąc będą wykonywały specjalne zadania, tym razem związane głównie z tematyką filmową.

50-ciu najlepszych i najaktywniejszych testerów otrzyma telefon na własność, a wszyscy pozostali powalczą o wejściówki na przedpremierowe pokazy filmu Martina Scorsese „Hugo i jego wynalazek”.

komentarze (8)

Nasz kolega z Lublina, Dominik Michalczuk przez kilka tygodni był w Gwinei. Na co dzień monitoruje jakość i dostępność usług w tym 3G, podobne zadanie czekało go na miejscu. Od 2007 r. w Gwinei obecny jest bowiem Orange. Sieć jest stale rozbudowywana a liczba klientów rośnie. Stopniowo na rynek wprowadzane są nowe usługi. Pod koniec ub. r. wprowadzano tam sieć 3G. Dominik, jako ekspert sprawdzał jakość sieci (m.in. dostępność, prędkość) oraz identyfikował problemy w sieci.

Choć mogłoby się wydawać to dziwne praktycznie każdy mieszkaniec ma telefon komórkowy. – To podstawowe narzędzie, nie tylko do rozmów, ale do codziennego życia, negocjowania cen pożywienia, jak i do wypłat pieniędzy - opowiada.

Co go zdziwiło? - Pracownicy modlący się pięć razy dziennie na dywanikach oraz przychodzący w piątek do pracy w strojach regionalnych. Po kilku dniach wspólnej pracy udało mi się zaprzyjaźnić z kilkoma osobami. Wspólnie udawaliśmy się na obiad w lokalnej stołówce. Pewnego dnia zamiast frytek do ryby w sosie pomidorowym dostałem banana w plasterkach smażonego na głębokim oleju. I dobrze zrobiłem, bo ku mojemu zdziwieniu to danie okazało się naprawdę pyszne - wspomina z uśmiechem.

Choć przed wyjazdem przeczytał, że w Gwinei może być niebezpiecznie uważa, że to przesadzone informacje. - Przez cały czas wyjazdu czułem się bezpiecznie i pewnie i to nie tylko dlatego, że jestem instruktorem karate kyokushin ; )

komentarze (4)

Zgodnie z naszą nową, świecką tradycją - zapraszam na kolejne podsumowanie tygodnia. Tym razem wspólnie z Maćkiem Budzichem. Rozmawialiśmy o ACTA (jakżeby inaczej...), o granicach wolności w sieci - i o tym, czy sami, z jednej strony protestując przeciwko jednym nadużyciom, nie pozwalamy na inne oraz podsumowaliśmy Startup Weekend w Krakowie. No i oczywiście parę słów o Mediafunie i okolicach

Dzięki uprzejmości Maćka tym razem nie tylko dźwięk, ale i obraz - równolegle :) Zapraszam.

http://www.youtube.com/watch?v=yeGqKM8N9wg

To jak to jest, macie to konto na Google Plusie?

komentarze (1)

Chcesz wygrać 10 tys. zł, płatne staże i praktyki w Grupie TP (wiele kolegów i koleżanek pracuje później z nami na stałe). Wystarczy, że masz nie więcej niż 26 lat i ukończyłeś I rok studiów oraz interesujesz się telekomunikacją i informatyką lub marketingiem i zarządzaniem.

Studenci z całej Polski po raz kolejny mogą wziąć udział w specjalnym konkursie organizowanym przez Orange i Telekomunikacja Polska we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Zarządzania Kadrami i Business for Society.

Na program Twoja Perspektywa składają się: konkurs, cykl warsztatów oraz program ambasadorski. Chętni mają czas na zgłoszenie się do programu do 29 lutego poprzez aplikację on-line dostępną na stronie: www.twojaperspektywa.pl. Tam również znajduje się wiele dodatkowych informacji.

W zeszłorocznej edycji konkursu wzięło udział aż 2 472 studentów ze 197 uczelni z całej Polski. z roku na rok liczba uczestników rośnie i jestem pewny, że w tym roku ten wynik zostanie pobity.

wyraź swoją opinię jako pierwszy

Ranking oszustów

Krzysztof Świdrak w film|skomentuj (4)

Dzisiejsza premiera filmu „Sztos2” sprowokowała mnie do pogrzebania trochę w pamięci i stworzenia całkowicie subiektywnego rankingu polskich filmów o większych i mniejszych oszustach.

Pierwsze skojarzenie? Vabank i Vabank II Juliusza Machulskiego. Przewrotna intryga jak w inteligentny i zabawny sposób zemścić się za wpadkę przy skoku na bank. Rywalizacja pomiędzy kasiarzem Kwinto (w tej roli Jan Machulski), a bankowcem Kramerem (Leonard Pietraszak) wciąga i zaskakuje pomysłami. Do tego kilka barwnych postaci drugoplanowych np. Jacek Chmielnik jako początkujący drobny złodziej, czy Witold Pyrkosz jak producent filmowy. Wszystko osadzone w przedwojennej scenerii. Oczywiście można dopatrywać się podobieństw do „Żądła”, ale jak dla mnie bardzo dobre kino. Nawet po tylu latach.

Tuż za filmami Machulskiego na pewno znalazła by się „Parada oszustów”. Cztery odcinki opowiadające różne historie sprytnych oszustów. Moim ulubionym jest „Mistrz zawsze traci” o pewnym aptekarzu, który listownie gra w szachy z dwoma arcymistrzami. Na pieniądze rzecz jasna. Tym, którzy filmu nie wiedzieli nic więcej nie będę zdradzał. Do tej listy dorzucę jeszcze dwa filmy: „Wielki szu” o cwanym karciarzu (Jan Nowicki) oraz Konsula z Piotrem Fronczewskim. Na pewnie warto też wspomnieć „Karierę Nikodema Dyzmy”. Wszakże to też historia totalnego oszustwa. A z nowych polskich filmów jest jeszcze „Trick” którego TP była koproducentem.

Ciekaw jestem jak wyglądałby Wasz ranking?

komentarze (4)

Podsumowań ciąg dalszy – tym razem dzięki Google i Youtube wiemy co wyszukiwali i co oglądali najchętniej internauci ze świata i z Polski.
Google po raz kolejny opublikował Zeitgeist. Wiemy z niego, że na świecie najszybciej zyskiwała na popularności Rebecca Black („piosenkarka ") oraz Google Plus. W kategorii newsów – Fukushima czyli katastrofa elektrowni atomowej w Japonii.
W Polsce w 2011 r najszybciej zyskującym hasłem było kwejk, czyli serwis satyryczny a na drugim miejscu znalazła się gra komputerowa „minecraft”. Jeśli chcecie wiedzieć co jeszcze najszybciej zyskiwało na popularności, nie tylko w Polsce, ale w kilkudziesięciu krajach zapraszam  na stronę Googlezeitgeist.com .

Serwis Youtube również przygotował swój własny ranking za rok 2011.

http://www.youtube.com/watch?v=SmnkYyHQqNs

A w Polsce najchętniej oglądane filmy to: Projekt Warszawiak: nie ma cwaniaka na warszawiaka (ponad 3,6 mln odtworzeń)

http://www.youtube.com/watch?v=Pd0ScofLTGw

najszybszy raper z Polski (Pale kid from Poland – MC ‘Silk’, raps in 2 languages, 10% faster than Watsky!!  - ponad 2,8 mln) oraz oraz Ukryty polski – MEGA MIX !!! (bisko 2,4 mln wyświetleń) czyli zagraniczne gwiazdy śpiewają po Polsku ;)

A jakie filmiki z youtuba z ub. roku były dla Was najciekawsze? Podawajcie je w komentarzach. Najlepszy, wg naszej bardzo subiektywnej oceny nagrodzimy okolicznościowymi kalendarzami Orange na UEFA EURO2012 – naprawdę są wypasione ;) Na propozycje czekam do końca tygodnia.

komentarze (16)

Zeszłotygodniowa rozmowa z Patrycją i Arturem spodobała mi się tak bardzo, że postanowiłem zrobić w oparciu o nią cały cykl. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w kolejne wtorki będę zapraszał Was na krótkie, ok. 20-minutowe spotkania z osobami związanymi szeroko z branżą internetu, social mediów, nowych technologii, itp. Będziemy w ich trakcie podsumowywać miniony tydzień - komentować wydarzenia, analizować trendy, przewidywać przyszłość, a także - co niemniej ważne - opowiadać choć pokrótce o aktywnościach zawodowych lub hobbystycznych naszych gości.

Dziś Artur Bednarz, PR Manager Groupona. Zapraszam do słuchania:

 

A Wy jak uważacie - jakie są granice wypowiadania swoich opinii w sieci? I czy prawo prasowe powinno obejmować także blogerów?

komentarze (5)

Choinka rozebrana, marzanna utopiona, słoninka dla sikorek uszykowana, czyli te kilka rzeczy, które trzeba załatwić, zanim usiądziemy w fotelu i do końca maja będziemy za darmo korzystali z oferty VOD w FunPacku HD.

Właśnie o tym mówi nowa kampania z udziałem Serca i Rozumu, która pokazuje trochę inną stronę oferty TP. Nie ceny czy prędkości, ale dodatkową korzyść przy zakupie FunPacka HD - czyli pakiet filmów VOD do zobaczenia za darmo.

http://www.youtube.com/watch?v=oARNCCZmYSc

Jeśli chodzi o media społecznościowe, w tej reklamie po raz pierwszy umieściliśmy animację po spocie, która ma zachęcić do przejścia na nasz fanpage na facebook'u - oczywiście z polem adnotacji, która może nas bezpośrednio przenieść na naszą stronę.

Od razu tłumaczę też dlaczego flaga w spocie jest czerwona, a nie biało-czerwona. Flaga Polski jest chroniona ustawą, dlatego musieliśmy dać flagę jednolitego koloru. Decyzja wahała się pomiędzy białym i czerwonym a decyzję podjęliśmy w oparciu o najskuteczniejszą metodę selekcji - rzucaliśmy monetą ;)

komentarze (4)

Zapraszam Was na „Sztos2”, kolejną koprodukcję TP. Pamiętacie pierwszą część, zabawną historię pary oszustów: Synka, którego grał Cezary Pazura i Eryka (Jan Nowicki). Ich opowieść wciągnęła nas w świat drobnych oszustów z czasów PRL. Były dobre dialogi, sytuacyjny humor i absurdy tamtych czasów.

Tym razem do bohaterów dołączą m.in. Janek (Borys Szyc) dla którego nielegalna wymiana, nie do końca prawdziwych pieniędzy, nie ma żadnych tajemnic, Ludwik (Bartłomiej Topa) - uduchowiony idealista, ogarnięty chęcią poprawy losu wszystkich ludzi, Królik (Bogusław Linda) bardzo niebezpieczny człowiek, który uwielbia manipulować innymi i nie boi się używać siłowych argumentów.  - W „Szosie 2” oprócz fajnej historii będzie bardzo dużo humoru i mnóstwo żartów – zapewnia Cezary Pazura.

http://www.youtube.com/watch?v=xl2tDkQwEbU

Film wchodzi do kin w całej Polsce już za tydzień - 20 stycznia. A my mamy dla Was pięć dwuosobowych zaproszeń na pokaz specjalny, który odbędzie się dzień wcześniej (19.01) o godz. 20.45 w Multikinie Ursynów w Warszawie. Żeby je otrzymać wystarczy wymienić tytuły trzech filmów, których TP była koproducentem. Kto pierwszy ten lepszy!

komentarze (13)

Skoro już o podsumowaniach roku mowa, ja też coś chciałam dodać, ale oczywiście w temacie CSR.
Jak mieliście okazję się przekonać - wiele udało się zrobić w tym roku. Myślę, że najlepszym podsumowaniem jest nasz raport CSR  - przegląd 4 lat CSRu w Grupie TP. Zobaczcie filmowy przegląd naszych działań. 

 

Mam nadzieję, że zdołałam Was przekonać, że CSR to nie filantropia, ani PR – ale konkretne działania biznesowe w odpowiedzi na wyzwania społeczne i problemy. Co zrobić, żeby dzieci korzystające z naszych usług były bezpieczne, jak sprawić, aby nowe technologie były bardziej przyjazne dla starszych, co zrobić, aby zmniejszyć zanieczyszczenie środowiska, ograniczyć zużycie energii i surowców, jak być dobrym pracodawcą, jak wspierać lokalne społeczności - to tylko niektóre z pytań, na które poprzez CSR staramy się odpowiadać.

A może Wy podsuniecie nam jakieś ciekawe tematy społeczne, etyczne, ekologiczne bezpośrednio związane z naszą działalnością biznesową? Dla najlepszych- nagrody.

komentarze (11)

Środy z Orange już w Multikinie, ale to nie koniec zmian w akcji. Poza filmami teraz macie też możliwość chodzenia do kina na "koncerty na dużym ekranie", których patronem jest Orange. Tu również za 2 bilety zapłacicie cenę jednego - pamiętajcie tylko o wysłaniu kodu.

Pierwszy taki koncert już 18 stycznia, w 18 kinach sieci Multikino. Są to obiekty w: Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Koszalinie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu (Malta i Stary Browar), Radomiu, Rumi, Rybniku, Rzeszowie, Szczecinie, Warszawie (Ursynów i Złote Tarasy), Wrocławiu (Arkady i Pasaż Grunwaldzki) oraz Zabrzu.

Wystąpi Shakira - "Live From Paris" to zapis koncertu w Palais de Bercy, który kończył trasę koncertową „The Sun Comes Out World Tour”, w ramach której Shakira po raz pierwszy dotarła do Polski. A najlepsza wiadomość jest taka, że mam dla Was bezpłatne zaproszenia do odbioru w kasach kin. Do każdego z nich mamy dwie podwójne wejściówki.

Wystarczy odpowiedzieć na arcytrudne pytanie: W jakiej sieci kin możesz skorzystać z akcji Środy z Orange? Poza odpowiedzią musicie podać do jakiego miasta chcecie bilety, a w przypadku Poznania, Warszawy i Wrocławia podać też konkretne kino. Kto pierwszy ten lepszy! Gorąco zapraszam.

komentarze (29)

Końcówka starego i początek nowego roku to zazwyczaj czas podsumowań tego, co było i przewidywania tego, co może się wydarzyć w przyszłości. Dziś zaprosiłem do rozmowy na ten temat social mediów i internetu Patrycję Matul - szefową agencji SociAll oraz Artura Kurasińskiego - blogera i przedsiębiorcę. 

Rozmawialiśmy o zaskoczeniach w Google+, kwejku, MAC, twitterowaniu ministrów, profesjonalizacji współpracy z blogerami (choć wrócił także temat "sprzedajnych blogerów"), wydarzeniach branżowych i ich skutkach, rozwoju grywalizacji, urządzeniach mobilnych, VOD i kilku innych sprawach. Posłuchajcie sami :)

Część pierwsza - podsumowania 2011 roku

   

Część druga - przepowiednie na 2012 rok

      

A na koniec pytanie do Was i minikonkurs - jakie Waszym zdaniem były najciekawsze wydarzenia (pozytywnie i negatywnie) 2011 roku? Najciekawszą odpowiedź (z uzasadnieniem ;)) nagrodzę niespodzianką.

komentarze (25)

Najgorętsza niedziela zimy już za nami. Po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy dzielić sięz innymi i pomagać.
Z Sercem i Rozumem oraz naszymi wolontariuszami odwiedziliśmy wczoraj studio Finału, aby przekazać bilet dla 2 osób na Euro. Jeszcze przez dziesięć dni można go licytować na aukcjach WOŚP. Na razie osiągnął cenę 11 300 zł. Czekamy na więcej ;) Tym bardziej, że jak powiedział wczoraj Jurek Owsiak– będzie grała Polska z Niemcami ;).


Natomiast zakończyła się już licytacja złotych kart – w tym roku pozyskaliśmy dzięki nim 423 365 zł., a za jedynkę trzeba było zapłacić tylko 65 tys. złotych.

Mamy już też wstępne dane z SMSów i linii charytatywnej. Dzięki klientom TP i Orange do puli WOŚP trafiło w tym roku ok. 838 tys. zł. 
Na ostateczne wyniki XX Finału trzeba będzie poczekać jeszcze kilka dni, ale są szanse na koleny rekord. Przypomnijmy – w ubiegłym WOŚP zebrała w sumie 47 248 415 zł.


 

komentarze (7)

I znów mamy szansę wybrać Gwiazdę Dobroczynności - czyli osobę, która swoją popularność wykorzystuje, aby pomagać innym.

Zachęcam do głosowania na Tomasza Majewskiego, ambasadora programu „Szkoła bez Przemocy”, który został nominowany do nagrody w kategorii „Twarz kampanii społecznej”. Wspiera on ten Program od 2009 roku. Nie tylko firmuje go swoją twarzą, ale przede wszystkim spotyka się w szkołach z dziećmi, rodzicami i nauczycielami i pokazuje młodym ludziom, że warto swoją energię zainwestować w doskonalenie swoich umiejętności i w sport.

A żeby Was jeszcze zachęcić dodam, że organizatorzy przygotowali atrakcyjne nagrody dla głosujących – min. zaproszenie na Galę Finałową Konkursu – Charytatywny Bal Gwiazd Dobroczynności, który odbędzie się 18 lutego 2012 w Warszawie. Wejdźcie na stronę www.gwiazdydobroczynnosci.pl i oddajcie swój głos już dziś. Głosowanie potrwa do 5 lutego 2012. Można głosować raz na dobę.

komentarze (1)
muzyka , wpisów: 7
marketing , wpisów: 29
internet , wpisów: 32
film , wpisów: 15
kultura , wpisów: 59
telekomunikacja , wpisów: 45
podróże , wpisów: 5
wydarzenia , wpisów: 100
nowe media , wpisów: 42
sponsoring , wpisów: 15
ludzie Orange-TP , wpisów: 49
media , wpisów: 2
odpowiedzialność , wpisów: 100
nauka , wpisów: 7

zespół

Kasia Barys

Z wykształcenia jestem polonistką i marketingowcem. Zanim moje drogi zawodowe zaprowadziły mnie do...

Krzysztof Świdrak

Opolanin z urodzenia, warszawiak z wyboru, korzeniami (to po rodzicach) z polskich kresów. Z...

Tomasz Sulewski

Choć z zamiłowania i wykształcenia jestem historykiem, lubię też nowoczesne technologie. W Grupie...

Monika Kulik

Moje doświadczanie zawodowe związane jest głównie z działaniami społecznymi. Pracę zaczynałam w...

Tomasz Owsianko

Na co dzień mam okazję pracować z największymi gwiazdami polskiej reklamy, czyli Sercem i Rozumem....

Bartłomiej Roch Remisko

Od września 2011, po odejściu z Grupy TP, zostałym korespondentem-wolontariuszem bloga w Nowym...

Kasia Zabłocka

Swoją przygodę z Grupą TP rozpoczęłam od Programu Twojej Perspektywy. Obecnie zgłębiam tajniki...

Tomek i Marek

Statystycznie mamy teraz 33 lata, ważymy 88 kg (obecnie :) i mamy 181 cm wzrostu (to się raczej nie...

Marek Wajda

Dziennikarz, kiedyś mediów zewnętrznych (głównie Gazeta Wyborcza ale i współpraca z radio O'le),...

Rysiek Kamiński

Zaczynam dzień od lektury gazet i sprawdzenia szumu informacyjnego. Na szczęście, od zawsze to część...

więcej

Filozofia „nie wiadomo”, motto „jakoś to będzie”

24.01.2012

Legia Warszawa sparing na...

Byłem po drugiej stronie telewizora

23.01.2012

Nie zasiadłem w fotelu....

Puchar Narodów Afryki a EURO 2012

20.01.2012

Przed nami wielkie emocje...

Ultrabooki - nowy element w komputerowym puzzle

24.01.2012

Ultrabooki to...

Wyłączajcie Bluetooth, nie dajcie się kopnąć

20.01.2012

Zastanawiając się nad...

Telefon pozna twoje uczucia

13.01.2012

Witajcie! W nowym roku mam...

newsletter

captcha

kalendarium